Guy J – Esperanza (Bedrock, 2008)


Recenzja została napisana i ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w październiku 2008. Zamieszczam recenzję w oryginalnej, „nieremasterowanej” formie.

guyj_esperanzaIzraelska scena muzyczna w głównej mierze kojarzy się z hip-popem (Hadag Nahash)
full-on’owym transem (Infected Mushroom, Astral Projection), i oczywiście Moshic’em. Do tej plejady różnorodnych stylistycznie sław dołącza Guy Judah, który obok krajanów Guy Gerbera i Sholmi Abera wypycha techno na transowe oceany możliwości.


Stosunkowo od niedawna, bo od 2006 możemy słuchać jego produkcji solo i w kooperacjach (Chaim, Sahar. Z, Ranaa) jak i remiksów dla Sashy, Dubfunk, czy Erica Prydza wydanych przez uznane oficyny (Electribe, Proton, Azuli, Deep Fokus, Whoop!, Bedrock). Niemal każde z wydawnictw wzbudzało spore uznanie i rozbudzało apetyt na większą całość w postaci pełnego albumu. Doczekaliśmy się dwupłytowego debiutu w barwach wytwórni ikony progressive Johna Digweeda.

Album „Esperanta” nie jest płyta łatwą do sklasyfikowania, a łatki techno, neotrance czy progressive pomagają jedynie określić klimat. Krążek ciąży jednak ku szerszemu postrzeganiu nowoczesnej muzyki elektronicznej z tanecznym akcentem – akcentem, który nie dominuje, a jedynie urozmaica formę. Dużo tu klasycznych syntetycznych brzmień, ciekawych melodii, nawiązujących do funku i starej szkoły elektroniki. Jest tez miejsce na drobne eksperymenty.
Numery z CD1 podane są w postaci (nie do końca) DJ miksu, a CD2 oferuje pełne, dłuższe wersje wybranych numerów plus dwa bonusowe („Aftertouch”, „Avalanche”).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s