E-Mantra – Echoes From The Void (Altar, 2014)


emantra_echoesKalejdoskop znanych barw, ale wciąż bawi.

E-Mantra to już klasyka i potęga nie tylko w Rumunii, ale na całej scenie neo-goa. O ile nie specjalnie śpieszę się do słuchania goa-transowych produkcji Emmanuela („Nemesis” zalega wciąż nie przesłuchany), o tyle jego downtempowy trans bardzo lubię.
Czytaj dalej

Reklamy

Cosmic Cowboys – Daemons EP (Save Us,2014)


cosmicc_deamonsO singlach już właściwie nie pisuję, ale o takim trzeba!

Włoskie duo długo kazało na siebie czekać, by pokazać nowy materiał i to taki, który nie wysuszy mi gęby.
Co prawda to tylko dwa kawałki, ale niezwykłe. Oba nawiązujące do postaci obcych z tego i nie z tego świata (nie, nie kosmitów).
Czytaj dalej

Odesza – In Return (Counter Records / Ninja Tune, 2014)


odeszainretSeattle, kraina deszczu i chłopaków we flanelach. Deszcz wciąż pada, ale chłopaki grają teraz na smartfonach.

Aż chce mi się cytować tytuł Prince’a „Sign o’ the Times”, bo Odesza to duet, który idealnie oddaje ducha college’owego muzykowania. Oczywiście w przeogromnej (h)Ameryce jest masa młodych emo-punków w farbowanych włosach pokrzykujących proste refreny, ale czasy jednak się zmieniły. Technologia i świadomość muzyczna nie jest już na poziomie muzyki country, a młodzież tworzy swoje wersje rzeczywistości muzycznych.
Czytaj dalej

bvdub – A History of Distance (n5MD, 2014)


bvdubhistoryZimno, na którym można smażyć kotlety, i to dobre!
 
Każde z wydawnictw bvdub’a opatrzone jest dla mnie znakiem zapytania… czy mi podejdzie? Tym bardziej, że w tym roku (2014) Brock Van Wey popisał się kapitalnym, urozmaiconym wokalami „I’ll Only Break Your Heart”. A gdy artysta nagrywa więcej niż jeden album rocznie to mam obawy o tzw artystyczną doskonałość.
Czytaj dalej

Etnica – In Dub (EtnicaNet, 2014)


etnicaindubGdyby babcia miała wąsy, toby była dziadkiem.”

…dobra wiem, że to kawał z brodą… a wcale, że nie, bo to przysłowie i to z wąsami 🙂

Będąc bardziej precyzyjnym to Etnica doprawiła sobie dready i rozbujała mnie, i mam nadzieję Was. Zabawa w „udubawianie” własnych kompozycji wcale nie jest czymś odkrywczym (pamiętamy pewnie Hallucinogen, Killing Joke, Massive Attack i kilku innych) ale jak już się raz zasmakuje tego cyfrowego połączenia nowoczesności z tradycją to musi się podobać.
Czytaj dalej

Royksopp – The Inevitable End (Dog Triumph, 2014)


royksopp_invend700Po takim pożegnaniu można już zacząć płakać z tęsknoty.

EP-ka z Robyn wydana w połowie 2014 pozwoliła mieć nadzieję, że panowie B+B wracają na właściwy kurs i nie będą robić infantylnych piosenek dla Juniuorów ani smętów dla Seniorów, choć ich oświadczenie, że jest to ostatni ich album w postaci klasycznie rozumianej długogrającej płyty nie brzmi optymistycznie. Jednak czas pokaże czy będą działać solo, czy jako Royksopp będą realizować się muzycznie w innej formie – muzyki nie przestają tworzyć.
Czytaj dalej

Electric Youth – Innerworld (Secretly Canadian, 2014)


electyouthDlaczego Amerykanie śmieją się z Kanadyjczyków? Bo wieśniaki od country nienawidzą electro?

O Electric Youth mówi się i piesze bardzo dobrze od czasu filmu „Drive” gdzie popisali się kawałkiem „A Real Hero”, więc z należytym zainteresowaniem trzeba posłuchać pełnego, debiutanckiego krążka.
Czytaj dalej

The Birthday Massacre – Superstition (Metropolis, 2014)


birthdaymscr_superstTo może wydawać się dziwne, ale w tym krwistym kabarecie jest coś fajnego.

Jakaś tajemnicza cienka linka oddziela takich wykonawców jak Nightwish, Within Temptation czy Evanescence od The Birthday Massacre. Wokalistka na froncie, makijaże muzyków niemal te same, teksty pewnie podobne (nie zagłębiam się), emocjonalna atmosfera, niemal patetyczne refreny i rock w spodniach.
Czytaj dalej

Tosca – Outta Here (!K7, 2014)


tosca_-_outta_hereJak tu nie ulec pokusie, posłuchać i się mało nie po….

Jak się nie mylę ten album słuchałem pod koniec października, może na przełomie… nie jest to ważne, bo po pierwszym przesłuchaniu byłem tak zdruzgotany, że walnąłem go w najciemniejszy kąt foldera by tam zalegał… do dziś.
Czytaj dalej

Asura – Radio Universe (Ultimae, 2014)


asura_radiounivSpokojnie, na pewno coś się za chwilę wydarzy…

Projekty Asura i Aes Dana (panowie mieli wspólną przeszłość) konkurują u mnie, choć zazwyczaj moje ucho bardziej gila ten drugi. Co prawda AD po ostatniej ciekawej płycie (2012) pokusił się w 2013 o remaster krążka z 2003 roku, więc nie wiadomo co nowego przyszykuje, ale Asura wyskoczył z ekstremalnie ambientowym krążkiem, który nieco mnie zaskoczył. Niestety niezbyt pozytywnie.
Czytaj dalej