Clone – Clone (Big Cartel, 2014)


cloneusbTo może być moja płyta roku, ale nie dla tego, że stworzyli ją…

…ale zanim wyjawię kto dał życie temu klonowi, zaznaczę, że nie są to artyści powszechnie znani, choć raczej lubiani… w kręgach muzyki alternatywnej i indie folkowej. Na grupę trafiłem jak to często bywa przypadkiem, dzięki szczęśliwemu trafowi. A dopiero po trzech przesłuchaniach zbierając informacje, które będą przydatne do tego wpisu dowiedziałem się o autorach projektu.

Aby jeszcze chwilę potrzymać w niepewności dodam, że muzyka nie jest elektroniczna; to rock zdecydowanie psychodeliczny, ale muzycy nie ograniczają się do tradycyjnego instrumentarium gitara-perkusja-bas, ale chętnie walą także w pobite gary, pokrywki i inne wszelakie ustrojstwa dźwięki imitujące, w tym i elektronikę. Natomiast sama płyta nie istnieje w formie CD. Muzykę umieszczono na ładnie wyglądającym pendrive a dodatkowo udostępniona na serwisach streamingowych, zaś nazwę formacji dołączam do grupy takich wykonawców (jak np Download), którzy są „idealni” do guglowania 🙂

Ben Cooper i Rick Rolado – te nazwiska coś Wam mówią? Ja przyznam się, że tylko pierwszy z muzyków był mi znany, bo jako Radical Face stworzył jedną z najpiękniejszych ballad indie folkowych – „Welcome Home”

Drugi z nich występuje jako Rickolus i jak do tej pory te kilka losowo wybranych kawałków, które miały mi wyrobić pojęcie o muzyku niespecjalnie mnie do niego przekonały. Jednakże wspólne dzieło jest odległe od stylistyki z której obaj są znani.

Psychodeliczny rock to ja ci lubię, ale pisząc rock mam raczej na myśli hybrydę popu- z rockiem jaką np tworzą MGMT czy mój do dziś ulubiony side-project perkusisty Mercury Rev – The Silent League. Lecz Clone z popem ma niewiele wspólnego, no chyba, że ktoś te bardzo melodyjne (jak dla mnie) wokale uzna za popowe. Muzycznie są chwilami liryczni, by za moment popędzić rytmem kota, wyrwać nieco klawiatury z fortepianu by na koniec wrzucić kilo śrub do blaszanego wiadra i szurać nim po studiu.

Melodyjność – dynamika – łagodność – eksperyment – z tych materiałów powstał ten klon. Jak na razie zachwyca i nie nuży, a jak daleko zajdzie w moim podsumowaniu Top20 myślę, że wyjawię w połowie stycznia.

Z tą muzyką jest trochę jak z LSD – otwiera na inne doznania, tylko trzeba odważyć się spróbować.

 

 

 

http://www.deezer.com/album/9020205

http://wimp.pl/album/37353444
http://projectclone.com/credits.html

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s