Man Without Country – Maximum Entropy (Lost Balloon, 2015)


mwc_mentropy„Gdybym był młody i zaczynał fascynować się muzyką to za 20 lat Man Without Country byli by dla obecnego-mnie tak kultowi jak Ultravox, Visage czy Depeche Mode.

Za grubo? Nie… i już! 2015 dopiero się zaczął a ja najprawdopodobniej mam już swoją płytę roku.
Moje pierwsze spotkanie z Walijczykami było nieco spóźnione, na tyle, że ich album „Foe” nie załapał się do zestawienia za rok 2012, bo album czekał w mojej przesadzonej kolejce-do-posłuchania. Szczęśliwym trafem chłopaki wydali EP-kę „Entropy pt.1”, która mnie totalnie rozbroiła i natychmiast przypomniała o płycie (dzięki charakterystycznej nazwie i grafice).

Tym samym do dziś co kilka dobrych tygodni wracam albo do debiutanckiej płyty, albo wspomnianej EP-ki, którą cenię wyżej.
Po wysłuchaniu nowego dzieła w-zasadzie-duetu (koncertowo wspomaga ich „perkusjonista”) mogę o EP-ce zapomnieć, bo cztery piosenki znalazły się na tym albumie w takich samych wersjach (choć w delikatnie innym masteringu dopasowanym do całości płyty).
Ta powtórka psuje mi nieznacznie obraz nowości, ale w końcu jest jeszcze 7 dodatkowych numerów… aha no i zupełnie niepotrzebny w tym zestawie kower The Beloved (wydany kilka m-cy temu jako internetowy singiel… – o mały włos a znalazłby się w „dyskotecznym” Suplemencie Drewutni). Tym samym potrzebuję nieco więcej czasu i przesłuchań by zrównały mi się „poziomy reminiscencji” nowych-starych i premierowych kawałków, choć i tak czuję, że to jest po prostu ta jedyna.

Grupa balansuje na obrzeżach synth-popu, dreamu, shoegaze i ogólnie pojętej elektronicznej niezależności, a swą magię wkładają w klimatyczne melodie i niezwykle pomysłową produkcję. Zalecam posłuchanie choć raz na słuchawkach by doświadczyć kunsztu i drobiazgowości w doborze brzmień i umiejscowienia ich w przestrzeni.

„Maximum Entropy” jest płytą zdecydowanie dojrzalszą, rozwijającą muzyczne idee z „Foe” i mam wrażenie, że bardziej świadomą i zadowalającą dla samych muzyków. Jest także pełniejsza pod względem żeńskich wokali. Pojawia się głos White Sea (czyli Morgan Kibby z M83), która solowo zadebiutowała w 2014 (o cholera, jeszcze jedna zaległość z połowy roku! 🙂 oraz mniej rozpoznawalna Lisa Alma.
(Na marginesie wspomnę, że Ryan James kapitalnie ozdobił swym miękkim głosem „Sordid Affair” na ostatnim krążku Royksopp).

Przez ostatnich kilka dni jest to moja najczęściej słuchana płyta a przy tej okazji nie skąpiłem sobie innych produkcji MWC z singli, pierwszego albumu i wydawnictwa z ich rmxami dla innych wykonawców.

Na zakończenie wracam do tezy z nagłówka – jest to zespół, za którym prawdopodobnie bym szalał gdybym miał te 25 lat mniej i szanował bym ich w obecnym wieku jak moich guru lat 80. Ale zdaję sobie sprawę, że me obecne uwielbienie dla tej formacji wynika tyko z tego, że idealnie wpasowała się w moje gusta zbudowane właśnie przez synth-pop, new romantic i new wave lat 80 oraz shoegaze i dream pop 90.

Tak czy siak, palma mi odbiła. ;]

 

http://wimp.pl/album/39791970
http://www.deezer.com/album/9074401
https://itunes.apple.com/pl/album/id936812829
http://manwithoutcountry.sandbag.uk.com/Store/DII-667-3-maximum+entropy+%28cd%29.html
http://www.undertheradarmag.com/media/premiere_maximum_entropy_album_stream/
http://www.discogs.com/Man-Without-Country-Maximum-Entropy/release/6535623

Advertisements

One thought on “Man Without Country – Maximum Entropy (Lost Balloon, 2015)

  1. Pingback: Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem | Drewutnia dRWALa Drągala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s