The Prodigy – The Day Is My Enemy (Take Me To The Hospital, 2015)


The-Prodigy-The-Day-Is-My-EnemyWiele było głosów, że to będzie zła płyta… i co? Łyso?

Po dwóch dość przeciętnych singlach zapowiadających album było niemal pewne, że nowy krążek legendarnych The Prodigy będzie nudny. I co? Pewnie już słuchaliście, bo iTunes umożliwił stream wydawnictwa kilka dni przed oficjalną premierą (30.03.2015), a w obecnych czasach chyba tylko hipsterzy słuchają płyt po oficjalnej premierze… I to z kaset…

Jesteście zaskoczeni czy znudzeni? Ja jestem dość zaskoczony i to pozytywnie! Dwa zwiastuny były tak przewidywalne i do znudzenia utrzymane w charakterystycznej konwencji grupy, iż było niemal pewne, że to będzie nudna i wtórna muzyka. I faktycznie wtórna jest, ale czy na pewno nudna?
Kto raz zasmakował energii ekipy Liama Howletta myślę, że będzie miło rozczarowany, bo mimo ewidentnego igrania na sentymencie i sprawdzonych patentach ta płyta ma moc i kapitalną energię. Powtarza to co już znamy, bez sięgania po modne dubstepy czy choćby nawet fusy z EDM (jak zdarza się niektórym modnym producentom), bez niestrawnych eksperymentów z rockiem i grime, które straszyły na koszmarnej „Always Outnumbered, Never Outgunned”, ale i stoi w miejscu poprzedniej, dobrze przyjętej „Invaders Must Die” – w mojej opinii wydaje się nawet mniej „reminiscencyjna” niż poprzedniczka.

Słuchałem jej już kilka razy i za każdym razem czuję to samo, jak bym dostawał elektryzującego kopa. Nie przeszkadzają mi wcześniej opublikowane kawałki ( przyznam się, że do „Wild Flower” już się przekonałem), bo wtapiają się w całość tworząc spójną konwencję ze znanych elementów. Nowe, w szczególności „Rebel Radio” i „Get Your Fight On” robią rozpierduchę jak sterta dynamitów przygotowana przez Kojota by dorwać Pędziwiatra.
Oczywiście można mówić, że Prodiże skończyli się na „kill’em all” i poniekąd jest to prawda, ale ta płyta ma niezaprzeczalne walory rozrywkowe i można odnieść wrażenie, że powstała tylko po to, by chłopaki ruszyli na letnie festiwale z nowym materiałem. Ale co w tym złego skoro ze sceny nawet malkontentom Liam, Keith i Maxim skopią tyłki.

ps.

Mój stosunek do tej płyty jest podobny jak do ostatniego wydawnictwa Basement Jaxx – wiem, że graja mi na nosie, ale mam to w guście.

Linki odsłuchowe z usług streamingowych powinny pojawić sę w dniu premiery.

Odsłuch z iTunes:
https://search.itunes.apple.com/WebObjects/MZContentLink.woa/wa/link?path=theprodigy

http://www.amazon.co.uk/The-Day-Is-My-Enemy/dp/B00S2HCGUA

http://www.theprodigy.com/release/the-day-is-my-enemy/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s