[TESTER] KoxBox – Scanner (Zero One Music, 2015)


koxbox_scannerMrówki chodzą po ciele… Co? Jesteś psychiczny!

Pozycja obowiązkowa dla każdego psy-chicznego fana transu. Ostatni album Frank-E wyprodukował pod tym szyldem w 2006 roku, choć w 2014 ukazał się album „Hidden Pathways” firmowany jaki Frankie & Illington. Lecz od 2006 jako KoxBox pojawiło się ledwo kilka numerów.
Nowy album zmiata, choć nie jest to muzyka dla progresowców. Wymaga nieco bardziej podzielnej uwagi. Należy wnikać w detale.
Czytaj dalej

Autodafeh ‎- Digital Citizens (Scanner, 2015)


autodafeh_digitalcGroźni jak Wojownicze Żółwie Ninja

Nie umiem słuchać tego szwedzkiego trio bez lekkiego złośliwego uśmieszku. Zarówno ich wizerunek jak i muzyka wprawia mnie w radosny nastrój, mimo że treść i formę prezentują bardzo serio. Co więcej, nie mam problemu z przyznaniem, że mi się (generalnie) podobają, choć fascynacją nie będę epatował jak paw ogonem.
Czytaj dalej

[BOCZNICA] Mew – + – (Play It Again Sam, A:larm Music, 2015)


mew_plusminus…bo duńskie jest jakieś lepsze?

Płyta do której zdecydowanie było mi spieszno i każda minuta z nią spędzona jest tego warta. Uwielbiam głos Jonasa (i trochę tęsknię za projektem Appartjik z basistą Coldplay i Magne Furuholmenem, kompozytorem A-Ha, ale każdy z nich jest teraz bardzo zajęty swoimi macierzystymi formacjami), melodykę, podziały rytmiczne i nie przeszkadza mi, że płyta wydaje się jakaś lżejsza od poprzednich.
Czytaj dalej

Blur -The Magic Whip (Parlophone, 2015)


blur_magicwhipKtóry to już tegoroczny wyczekiwany wielki powrót? A chociaż udany?

Nigdy nie byłem wielkim fanem Blur, choć lubię ich 4 albumu z pierwszej połowy lat 90. Co więcej nie specjalnie trawię pozostałe projekty Albarna, a w szczególności tak chwalony Gorillaz, ale jako twórcę chłopaka doceniam.
Czytaj dalej

MG – MG (Mute, 2015)


MG-mgJeśli ten kabel podłączę tu, ten przycisk nacisnę, no i gałką ruszę… to co usłyszę?

Jeśli są jeszcze tacy, którzy nie zorientowali się, że litery MG coś oznaczają to wyjaśniam na wstępie. To inicjały Martina Gore, czyli króla Depeche Mode, który porzucił swego herolda w postaci Dave Gahana i giermka Andy’ego by wydać jednoosobowy album.
Tym razem Gore nie sprzymierzył się z detronizowanym królem DM – Vincem Clarke (chyba pamiętacie średnio-atrakcyjny „techno” projekt VCMG) a całość materiału nagrał solo w swym domowym studio w Santa Barbara.
Czytaj dalej

Monarchy – Abnocto (Hacan Sound, 2015)


Monarchy-AbnoctoTak się robi fajny pop, który nie spodoba się od razu.

Jak połączyć Daft Punk i Stevie Wondera? Właśnie tak jak na albumie „Abnocto”! Trzeci longplay Anglików przynosi pop
jak w opakowaniu doskonałych czekoladek. A w środku zawartość nie rozczarowuje, choć wymaga kilku kęsów by się przekonać.
Czytaj dalej

[TESTER] Northern Lite – TEN (Una Music, 2015)


northern_lite_tenSmędzenie w dyskotece z niemieckim akcentem.

Niespecjalnie mam ochotę rozwodzić się nad nowym krążkiem Niemców, którzy udają amerykanów. Nowo-falowy synth-pop, który nie wnosi nic nowego, niespecjalnie też różni się od poprzednich płyt wydawanych dość uparcie niemal rok w rok.
Granie dla siebie, śpiewanie pod nosem i lekko klubowe stukanie.
Taka płyta na raz, do sprawdzenia, na luźno, bez spinania.
Czytaj dalej

[TESTER] Son Lux – Lanterns Wicks EP (Joyful Noise, 2015)


SON_LUX_Lanterns-WicksWyprawa przez gąszcz dźwięków niemożliwych do sklasyfikowania.

Son Lux to projekt, który umyka klasyfikacjom jak ninja ciosów. Po wydanej w 2013 absolutnie rewelacyjnej płycie „Lanterns” (tak, dotarła do mnie w 2014 stąd nie załapała się do zestawienia 2013 Top20) amerykanus pokazał kilku osobom (bo to EP-ka w nakładzie bardzo limitowanym) 4 dema utworów z owego albumu. Utwory zamieścił w tzw. fazie rozwojowej pod innymi niż na płycie tytułami momentami ze zmienionym tekst, ale niesamowity klimat już jest… ślad EP-ki w necie też.
Czytaj dalej

Shana Falana – Set Your Lightning Fire Free (Team Love Records, 2015)


shanafalana_setcoverShana Falana, z tobą to by i włóczyć się do rana…”

Uprzedzam, to muzyka bez elektroniki, więc dlatego wrzucam ten album jako [TESTER]… bo to gitary, którymi można się otumanić.
Jeśli Lana Del Rey wywołuje u Was (jak u mnie) konwulsje wymiotne, to wielce prawdopodobne jest, że Shana Falana będzie remedium na tak wypromowaną studnię nudy.

Debiutancki album to przede wszystkim dream pop, ale podany w sposób psychodeliczny, ozdobiony dronowym akcentami, shoegazową wonią i nawiązujący, w moim odczuciu, muzycznie do Lush, Throwing Muses a wokalnie chwilami do Sinead O’Connor z pierwszej płyty i nowo-falowej Siouxsie & The Banshees.

Gitary nie rzężą, ale też nie podtapiają reverbami, są rozciągnięte jak Mur Chiński. Brudne bębny raz głaszczą a innym razem walą po łbie. Jest melodyjnie, ale nie przebojowo. Tu nie ma słodkiego smędzenia, bo nie jest to płyta by się podobała dzieciakom. Bierzesz ją, jak kiedyś Sonic Youth, albo odpuszczasz… ja od kilku dni słucham na okrągło!

ps.

Słów napisałem nieco więcej, stąd i zmiana kategorii. Tej płycie się należy.

 

 

http://www.amazon.com/Set-Your-Lightning-Fire-Free/dp/B00V0TWYJU/

http://www.deezer.com/album/9934952
https://itunes.apple.com/us/album/set-your-lightning-fire-free/id978940266
https://www.facebook.com/ShanaFalanaNY/

Ovnimoon – Holistic (Ovnimoon, 2015)


ovnimoon_holistic„Dużo, dużo, wszystkiego za dużo.”

Hectorowi energii i zapału odmówić nie można. Z uporem maniaka rok w rok wydaje album jako Ovnimoon, a do tego czasem pyka sobie na boku bardziej rozrywkowy 3 Access and You lub podtapia ambientem OM. Do tego prowadzeni wytwórnię, wydaje single, gra jako DJ i live act…
Słowem, zarobiony to on jest. A jak to się odbija na jakości muzyki?
Czytaj dalej