Olafur Arnalds – Broadchurch OST (Mercury Classics, 2015)


OA-broadchurchOSTCo lepsze? Serial czy muzyka?

Zacznę od siebie… to w końcu mój blog, a nie serwis internetowy, więc pozwolę sobie przypomnieć, że w 2013 uznałem album Arnaldsa „For Now I am Winter” za ten najważniejszy i spokojnie czekałem na kolejne niesamowite dźwięki. Po drodze zboczyłem w kierunku „techno” przy projekcie Kiasmos a niedawno zagłębiłem się w brzmienia chopinowskiego fortepianu przy okazji jego albumu z pianistką Alice Sara Ott.

Jakoś w 2013 mignął mi brytyjski serial „Broadchurch”, a właściwie informacje o nagrodach jakie zdobywa, ale aspekt muzyki pozostawał anonimowy. W 2014 pojawiła się amerykańska konwersja epizodów zatytułowana „Gracepoint” i już miałem się za nią zabrać, a tu ukazał się soundtrack z wiadomym tytułem firmowany przez wiadomo kogo.
Posłuchałem… i oniemiałem.

Muzyka filmowa rządzi się swoimi prawami, z którymi zazwyczaj się nie zgadzam i po prostu jej nie słucham. No, może poza twórczością Dannyego Elfmana czy Craiga Armstronga (a i tak wybiórczo). Cóż, Hollywoodzka sztampa i schematyczność jest nie do zaakceptowania. W świecie seriali jest nieco inaczej, choć bardzo często jest… jeszcze gorzej! Do scen o obniżonych kosztach (czyli na green boxie) podkładane są presety lub tła i odgłosy z banków i bibliotek brzmień. Takim chyba dla mnie najbardziej wkurzającym przykładem jest oprawa dźwiękowa „Under The Dome”, a na drugim miejscu „Revolution” – te do bólu przewidywalne najazdy, akcenty na finałach scen i same brzmienia słyszane już w niejednej produkcji telewizyjnej i filmowej.
…szkoda więcej moich słów.

Dlatego też czas na pochwały dla islandzkiego młodego kompozytora, który z równą łatwością odnajduje się w modern classical, kreatywnej nowoczesnej elektronice, bitach klubowych i oczywiście muzyce filmowej. Jego dźwiękowa oprawa do brytyjskiego odcinkowca jest elektronicznym dziełem i to niezwykle malowniczym, oddająca zaściankowość nadbrzeżnej prowincji, jej chłód i wycofanie.

Spokój, smutek, tęsknota i niepewność a do tego piękno krajobrazów. Dźwięki osadzone w scenach podkreślają ich przekaz, ale jeśli zastanawiacie się czy warto podchodzić do tej muzyki bez poznania serialu, odpowiadam od razu –  płyta jest odrębnym, samodzielnym tworem. Może istnieć zupełnie w oderwaniu od obrazu, gdyż nie jest to zestaw dwuminutowych miniatur (choć i takie się tu trafią). Są tu kompozycje nawet 7 minutowe, z elektronicznym tętnieniem i symfoniczną dramaturgią, jak i piosenki tak przejmujące i przygnębiające jak historia, do której nawiązują.

Cóż, wiem że zachęciłem a i sam się nakręciłem, by już teraz włożyć ten album gdzieś w pierwszą dwudziestkę moich płyt roku 2015.

 

 

http://www.deezer.com/album/9422304
http://listen.tidalhifi.com/album/39220657
http://wimp.pl/album/39220657
https://itunes.apple.com/us/album/broadchurch-music-from-original/id956456606
http://www.discogs.com/%C3%93lafur-Arnalds-Broadchurch/release/6552370
http://www.amazon.com/Broadchurch-Music-Original-%C3%93lafur-Arnalds/dp/B00RZMMB8K/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s