Leftfield – Alternative Light Source (Infectious, 2015)


Leftfield_ALS_2015„Techno jest nie dla mnie, ale takie lubię.”

Nie wiem co trzeba mieć w bani, by robić sobie takie przerwy i jakby nigdy nic wydać płytę… trzecią.
Ikona, tworząca nową taneczną scenę obok Underworld, Orbital i The Chemical Brothers po 16 latach od ostatniej a po 20 od debiutu zaskakuje nowym, choć trochę za krótkim wydawnictwem.

Czas w muzyce klubowej nie stoi, ale Neil Barnes po koncertowej reaktywacji formacji w 2010 już bez Paula Daleya nie mijał się z nowoczesnością. Wie co jest grane i wie jak. A to na płycie słychać, bo nawet elementy trapu znajdziemy w „Storm’s End”. O ile „Leftism” rewelacyjnie wykreował progresywny house, a najmocniejszymi stronami „Rhythm & Stealth” były tripujące i breakowe rytmy, tak na „ALS” jak dla mnie najlepszymi momentami są te gdzie techno zrywa tynk ze ścian. Co prawda to tylko 3 z 10 numerów, a „Universal Everything” był wypuszczony na pożarcie przed płytą, jednak te kawałki stanowią wierzchołki trójkąta, pomiędzy którymi plączą się pozostałe, nierzadko świetne.
Dosadne buczenie basu „Head and Shoulders” z rapującymi punkami z Sleaford Mods sprawdzi się w kamieniołomach a „Levitate For You” pomoże w hipnoterapii. Ten utwór zamykając album pozostawia jednocześnie pewne uczucie niedosytu, bo płyta trwa 50 minut i mogła by jeszcze coś zaoferować. No ale skoro tyle czekaliśmy, to poczekamy kolejną dekadę… zobaczymy.

Tę notkę piszę już po kilku przesłuchaniach, a także po napisaniu bardziej „rzeczowej” zamówionej recenzji, która trafi gdzieś do internetu. Jestem więc już dobrze osłuchany, ale pamiętam pierwsze wrażenie… Wrażenie, że nic z tej płyty, poza singlowym numerem, do mnie nie docierało. Dopiero, za drugim i trzecim razem zacząłem dostrzegać kształt i dramaturgię płyty. Piszę to po to, by uprzedzić niektórych malkontentów – nie marudźcie po jednym czy drugim odsłuchu. Z szacunku do nazwy, ale i z uwagi na czas jaki minął, nie tylko pomiędzy albumami Leftielda. „ALS” bliżej do drugiej płyty, mimo ponad 15. letniej przerwy, i stylistyczna ewolucja jest mniej zauważalna niż ta pomiędzy „R&S” a „Leftismem” (kiedy piszę te słowa przypominam sobie właśnie krążek z 1999 roku), dlatego niektórzy mogą twierdzić, że grupa zatrzymała się w czasie. Myślę jednak, że płyta obroni się wycyckanym brzmieniem i kawałkami, które przekonują do siebie, choć na pewno nie od razu.

To nie jest płyta do słuchania w domu, w kapciach. Trzeba rwać nią parkiet, śmigać autem lub głośno celebrować w gronie dobrych znajomych. Sprawdza się, mimo że sam za pierwszym razem byłem… niemal załamany.

http://www.deezer.com/album/10572535
http://www.discogs.com/Leftfield-Alternative-Light-Source/master/844564
https://itunes.apple.com/us/album/alternative-light-source/id1001360532
http://www.amazon.co.uk/Alternative-Light-Source-Leftfield/dp/B00V5STI40/
https://play.google.com/store/music/album/Leftfield_Alternative_Light_Source?id=Bvrxc6wz5ieejjoq222vwqx2pei
https://www.mystic.pl/plyty_cd,leftfield-alternative_light_source_digipak_pre-order_premiera_08062015,22705.htm

Reklamy

One thought on “Leftfield – Alternative Light Source (Infectious, 2015)

  1. No dobra, wierzę.
    Wczoraj odsłuchałem po raz pierwszy i byłem zaaaałamaaaany. Przypomina mi się „Sound Mirrors” Coldcut, a „Head and Shoulders” jest jak „Blue On Blue” Dave’a Clarke’a. Pierwsze wrażenie: to już było. „Rhythm & Stealth” uważany za brzydszego brata „Leftism” miał przynajmniej rewelacyjne brzmienie i kompozycje, których nigdzie wcześniej się nie słyszało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s