The New Division – Gemini (Division 87, 2015)


newdivision-geminiBliźniaki? Bo jest łudząco podobna do jedynki?

Mam wrażenie, że John Kunkel pracuje zbyt szybko. Gdy lubię danego wykonawcę, to wcale nie chcę by rok w rok wydawał album, bo mam wrażenie, że muzyka powstaje taśmowo, seryjnie, choćby nawet z najlepszej manufaktury.

Co prawda sięgając lata wstecz do moich muzycznych korzeni początku 80, gdy to muzyka mnie zaraziła, pamiętam, że Ultravox, The Human League, OMD czy Depeche Mode wydawali początkowo albumy rok w rok… jednak chyba jest pewna różnica między dekadą gdy powstawała nowa muzyka, a dźwiękami kolejnego millennium, bazującego na wariacjach, przeróbkach, reedycjach, mutacjach, przetworach czy pomieszania-z-poplątaniem.

Spokojnie! Nie mam zamiaru zgredzić i twierdzić „kiedyś było inaczej/lepiej”; każda dekada ma swe mocne strony i świetne płyty a zawsze znajdą się nowe wydawnictwa warte uwagi, nawet jeśli to będzie „enta” płyta zespołu-x. Jednak obecnie częste wydawanie nie procentuje tak jak dawniej, być może przez zbyt dużą konkurencję. Ale rozumiem potrzebę bycia aktywnym i sam akt tworzenia, więc niech tam…

W 2013 debiut The New Division trafił na szczyt mojego zestawienia najlepszych albumów, w 2014 co prawda grupa jeszcze znalazła się w 20. ale już gdzieś na dolnej pozycji. W tym roku raczej nie ma szans by się załapali, mimo że płyta nie jest zła. Jest wydana za szybko, a ja po prostu potrzebowałem chwilę odpoczynku od ich stylistyki!

Atmosferę przed albumem podgrzewały trzy EP-ki prezentujące po jednym kawałku z płyty oraz po dwa spoza. Wtedy już można było zorientować się, że Kunkel nie ma specjalnie pomysłu na nowe utwory.
O ile pierwsza była kapitalną mieszanką new wave, synth-popu, new romantic, a druga mocno romansowała z dance, zawierając (na szczęście nieirytujące) elementy EDM o tyle nowa nawraca się stylistycznie do bezpiecznych rejonów „Shadows”. Jest mniej taneczna, spokojniejsza, z bardziej uwypuklonymi gitarami, ale brzmienie pozostało charakterystycznie znajome, przez co jest nieco osłuchane.

Dotychczas w piosenkach Kunkela odnajdywałem ten smutek, nostalgię i sentymentalną energię poruszające odpowiednie struny w mych zmysłach. Nowe kompozycje już tak nie wzruszają (poza zamykającym, absolutnie rewelacyjnym „Bloom”). Owszem lubię je i płyty słuchałem już wielokrotnie i będę do niej wracał, ale mając dwa poprzednie punkty odniesienia po prostu czuję, że ten smak nieco już mi się przejadł (wraz z charakterystyczną manierą wokalną).

Mam nadzieję, że 2016 nie przyniesie ich kolejnej płyty, zrobią sobie przerwę, „pokoncertują”, stukną dla spokoju swego ego jakąś EP-kę i ogarną nowe pomysły. Tak by nie wyglądać na zespół, który za wszelką cenę musi co kilka m-cy coś pokazać na „streamingach”, by nie wypaść z kręgu obserwowanych i zainteresowań.
Chłopaki spokojnie, jesteście dobrzy, fani poczekają i lekko zgłodnieją – wszystkim wyjdzie to na dobre, a szczególnie wzmocni się Wasz wizerunek szanującego się artysty.

http://listen.tidal.com/album/45468037
https://itunes.apple.com/us/album/gemini/id993944076
https://play.google.com/store/music/album/The_New_Division_Gemini?id=Bn25jfww4mrahc5xw36q2jrtlca
http://www.discogs.com/New-Division-Gemini/master/854699

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s