HEALTH – Death Magic (Loma Vista, 2015)


health-death_magicCzy będę musiał odszczekać moją płytę roku…?

W styczniu gdy ukazała się „Maximum Entropy” Man Without Country byłem przekonany, że będzie to moja płyta roku. Sześć miesięcy później, gdy ukazała się „Death Magic” HEALTH nie jestem już tego taki pewien!

Mój związek z HEALTH nie jest jakoś szczególnie bliski, bo znajomość „mamy” od ich (w zasadzie) drugiego albumu „Get Color” z 2009. Od tamtej pory ich dyskografię wzbogaciłem o drugi krążek z remiksami („::Disco2”), lecz soundtrack do trzeciej części gry Max Payne pozostaje mi obcy (jako że jest na streamingach to pisząc te słowa uzupełnia muzyczne puzzle w głowie).

Mimo wsparcia ze strony Trenta Reznora (Nine Inch Nails) oraz „braci i sióstr” z Crystal Castles wcześniejsze produkcje nie poruszały mnie aż tak. Jednak „Death Magic” to strzał dokładnie w moje gusta! Tak jakby chłopaki wiedzieli, że wychowywałem się z synth-popem a dorastałem na industrialu i hałas nie jest mi obcy (80s). Znali także moje zamiłowanie do dream popu i shoegazu z rozlanymi, leniwymi a pięknymi wokalami (90s). Odnotowali również doświadczenie klubowe, więc i niektóre utwory uzbroili w bity, w efekcie stworzyli indietronikowy konglomerat …
Cwaniaki… Zrobili płytę dla mnie!

Dawniejsi fani tej formacji, która uchodziła za grupę „nojzową” mogą czuć się zdezorientowani, a nawet wytoczyć argument „fu, komercja!”. Faktycznie, porównując wcześniejsze bardziej hałaśliwe i eksperymentalne dokonania można mówić o złagodzeniu wizerunku, dzięki czemu muzyka zyskuje na przystępności i może zainteresować szerszą grupę odbiorców. Ale bez obaw, to nie są utwory do radia (mimo pięknych wokali), więc raczej trafią do osób, które z industrialem nie miały wiele wspólnego, za to lubią bardziej wyszukaną, nieoczywistą elektronikę podaną w konwencji „piosenkowej”.

Ten wpis ma tylko odzwierciedlać moje wrażenia z tej niezwykłej płyty, bo grom pochwał powędruje do wrześniowego wydania magazynu Laif, gdzie powinna ukazać się „normalna”, czyli rzeczowa recenzja. Ale nie mogłem sobie odmówić napisania tych kilku słów na własnych stronach i zasiać wątpliwość czy ten album jednak nie stanie na podium płyt roku 2015. ;>

http://listen.tidal.com/album/49468338
https://itunes.apple.com/us/album/death-magic/id999941375
https://play.google.com/store/music/album/HEALTH_DEATH_MAGIC?id=Babixjn3sdmg63o6c7tqii7whze
http://www.deezer.com/album/10889638
http://www.discogs.com/HEALTH-Death-Magic/master/870003
http://kingsroadmerch.com/health/

Reklamy

One thought on “HEALTH – Death Magic (Loma Vista, 2015)

  1. Pingback: Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem | Drewutnia dRWALa Drągala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s