Kevorkian Death Cycle – I Am God (Negative Gain, 2015)


kdc_iamgodCoś mi tu wygląda na sequel, ale cholernie dobry!

Odnowione Muppety śpiewały „zróbmy sequel” na wstępie drugiej nowej kinówki. Zaśpiewały a film im się udał. Chłopacy z Los Angeles (właściwie to już stare byki) także poszli za ciosem i po reaktywacyjnym albumie z 2013 roku „God I Am” wydali kontynuację (w pewnym sensie).

Takie skojarzenie mam przez oczywiste nawiązanie do tytułu poprzedniego wydawnictwa i choć logiczniej (zaznaczam – dla mnie) było by odwrócić chronologię tych tytułów (przez ich wymowę) nie wpływa to na znaczącą różnicę jakości obu albumów.

O tym pierwszym zamieściłem dość lakoniczną wzmiankę w zeszłym roku (https://drewutniadd.wordpress.com/2014/06/12/kevorkian-death-cycle-god-i-am/), w tym chcę napisać nieco więcej. Jest warta czasu, który poświęcam na te słowa jak i Waszego, gdy spędzicie z nią w sumie kilka, może nawet kilkanaście godzin.

Oczywiście nie jest to muzyka dla przypadkowego odbiorcy, słuchacza radia z taksówki. Treści przecież, zarówno w formie jak i tekście, skierowane są do zwolenników cybernetycznych lub post-apokaliptycznych wizji. Lecz nie tylko. Tym razem KDC dali się ponieść i chętniej stylistyką nawiązują do Skinny Puppy z lat świetności – „dobra leszcze, kto z was” nie usłyszy sposobu śpiewania Ogre’a w balladowym „Tempest II” a echa legendy industrialu będą się ciągnąc jeszcze w kolejnym kawałku. Natomiast numer tytułowy może nieco zajechać Kanadyjczykami z Front Line Assembly, ale jeśli dacie się wpędzić w poszukiwania zbieżności będzie to przypominało polowanie na czarownice, a ta muzyka na to nie zasługuje.

Masywne brzmienie, klimat grobowo-poważny, lecz nie tragi-komiczny, jak to bywa przy produkcjach gotyckich i darkwave’owych, połączony z komentarzem ludzkiej duszy i stanu wiary robi wrażenie. Taki „Prey To God” potrafi unieść mnie z fotela bez pomocy mięśni, tak jak to czyniły kiedyś kawałki kultowych kapel EBM.

Pamiętam, że dość długo nie mogłem rozstać się z ich poprzednim wydawnictwem, a w tym przypadku zanosi się na jeszcze dłuższy związek. Udziela mi się ta ciężka atmosfera płyty, odżywają wspomnienia i nawet najlżejszy na płycie „The Promise” będący jakby pomostem z bardziej melodyjną „jedynką” nie wpływa na odbiór całości.
Myślę że zobaczycie ją gdzieś w moim zestawieniu najlepszych płyt tego roku. Tylko trzeba poczekać do stycznia, gdy przesłucham większość z tego co powinienem przesłuchać 🙂

http://www.deezer.com/artist/4878216
http://listen.tidal.com/album/41907936
https://itunes.apple.com/us/album/i-am-god/id968604902
https://play.google.com/store/music/album/Kevorkian_Death_Cycle_I_Am_God?id=Bp4ftb7vutfnq34mocbp2eafocy
http://www.discogs.com/Kevorkian-Death-Cycle-I-Am-God/master/829519

Reklamy

One thought on “Kevorkian Death Cycle – I Am God (Negative Gain, 2015)

  1. Pingback: Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem | Drewutnia dRWALa Drągala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s