Metroland – Triadic Ballet (Alfa Matrix)


metroland-triadic_ballet„Klonowanie to przyszłość, ale czy zbawienie?”

Andy de Decker i Sven Lauwers mają trzy muzyczne miłości – Nitzer Ebb, Kraftwerk i Depeche Mode. Najpierw jako Ionic Vision przez dwie poprzednie dekady tłukli po garach wyłamując nie jeden klawisz kopiując pierwszych z wymienionych idoli. W obecnej dekadzie zrzucili brudne ciuchy mechaników samochodowych, wdziali białe koszule, krawaty i zasiedli w biurze projektując elektronowe wersje Kraftwerk. Czy w następnej dekadzie je opuszczą i zostaną neo-hipisami, post-rockersami oddanymi modzie Depeche, zobaczymy. Ale póki co, można cieszyć się z ich kolorowych kalkomanii.

Wykonawców klonujących Kraftwerk nie jest wielu, ale można się ich doliczyć – poza Metroland, przede wszystkim Komputer oraz bardziej anonimowa garstka sceny electro.
Sam pomysł nie wydaje się oryginalny, bo przecież Kraftwerk są jedyni w swoim rodzaju, absolutnie unikalni i rozpoznawalni. Po co ich powielać? Ale z drugiej strony ich nowatorstwo było i jest inspirujące i przecież tak wiele im zawdzięczamy. Pewnie dlatego dwójka Belgów postanowiła stworzyć muzykę opartą o ten kanon i co dziwne – to im się udało!

Choć pierwsza płyta „Mind The Gap” (2012) jakoś szczególnie mnie nie porwała, to wracam do niej myślami pozytywnym nastawieniem. Za to z prawdziwą przyjemnością przykładam ucho do wydanej wiosną tego roku „Triadic Ballet”, będącej efektem lepiej dopracowanej konwencji.
Styl Kraftwerk jest wszechobecny, jednak nie ma już odczucia, że to tylko kopia. Kompozycje zyskały autonomię, stały się bardziej zadziorne, odważne i dedykowane na klubowe parkiety. Świetnie radzą sobie „Design”, „Struktur”, „The Manifesto” i mój ulubiony „Machines Gone Mad” – wymienione charakteryzuje bardzo transowe podejście jakie przyświecało „Die Mensch-Maschine” – być może dlatego tak dobrze czuję się z płytą Belgów, bo nawiązuje do mojej ulubionej z dyskografii pracowników elektrowni. Ale oczywiście nie deprecjonuję pozostałych numerów, już nie tak mocno akcentowanych wyrazistym bitem, ale oferujących w zamian więcej melodii i spokoju z najbardziej przebojowym „Zeppelin” na czele.

Być może to wydać się dziwne, ale pierwszy album Metroland był bardziej odkrywczy proponując eksperymentalne odgrywanie Kraftwerk, jednak jego formuła trwająca blisko godzinę była zbyt nużąca, pomysły mniej efektowne, a aranżacje momentami przypadkowe. Drugi album nie wpada w ten kanał – utwory są lżejsze, ale ciekawiej zrealizowane, urozmaicone, bo i nie tylko niemieckich protoplastów słychać. Kto zgadnie gdzie można znaleźć odniesienia do stylistyki bardzo wczesnego OMD? Dodatkowo muzykom przyświecała idea zawarcia w muzycznej foremce koncepcji szkoły Bauhaus – wierzę na słowo (pisane), bo zupełnie nie po drodze mi do architektury.

Przyznam się, że dość późno zabrałem się do tego albumu (a jeszcze później do opisania), być może dlatego, że pierwszy nie był pasjonujący, a może dlatego, że wydanie ma aż trzy dyski – podstawowy i dwa z przeciętnymi remiksami, a ja lubię chrupać w całości. Lecz jeśli jeszcze macie jakieś wątpliwości, to już nie zwlekajcie. Szkoda przegapić tej wciągającej hybrydy.

http://www.deezer.com/album/9761706
http://listen.tidal.com/album/42677249
https://itunes.apple.com/us/album/triadic-ballet/id970636312
https://play.google.com/store/music/album/Metroland_Triadic_Ballet?id=B5vnovaswurnseno5tvv6vc4j7a
http://www.discogs.com/Metroland-Triadic-Ballet/master/824273

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s