Real Lies – Real Life (Marathon Artists, 2015)


reallife-realliesNi ta płyta dobra czy wybitna, po protu zaj***sta!

Zastanawia Was ten wstęp? Mnie zastanawia co ma we łbie „spocona baba niosąc siaty z ‚Biedy'”, która na pytanie ankietera mówi, że lubi DOBRĄ zabawę, film, książkę albo muzykę. W takim umyśle ‚dobra’ może okazać się i muzyka biesiadna a filmem serial o Kiepskich. Dlatego ja nie twierdzę, że album, na który w tym roku czekałem jest DOBRY – jest szczególny i świetny!

Wszystko zależy gdzie leży granica własnej wrażliwości i kulturalnej świadomości. Nie bez znaczenia są także nasze przeżycia i wspomnienia, bo ktoś kto nie doświadczył kilku konkretnych zdarzeń pewnie nie zrozumie fenomenu tej płyty, jak i mojej fascynacji.

Muzyka na niej zamieszczona to właściwie nic specjalnego, ot melancholijny elektroniczny indie-pop z lekką słabością do synth-popu lat 80 i dużym sentymentem do oldchoolowego house i brytyjskiej sceny acid house i rave lat 90. z pieczątką „Madchesteru”. I tu tkwi tajemnica osobistego sukcesu tego wydawnictwa – jej brytyjskość.
Byliście kiedyś w imprezowej Islington lub złodziejskiej Haringey? Te dzielnice północnego Londynu odcisnęły swe piętno w tekstach grupy. Wokalista Kev Kharas snuje opowieści na wieczorną porę zazwyczaj mamrocząc przypominając jak to robił w poprzedniej dekadzie Mike Skinner z The Streets. Ale melodeklamacje Keva (z akcentem, który tak cholernie uwielbiam) można także przyrównać do Neila Tenanta z Pet Shop Boys a nawet do Shauna Rydera z Happy Mondays. Co więcej, Real Lies to nie tylko podobieństwa wokalu, to także inspiracje w dźwiękach sięgające nie tylko wyżej wspomnianych, ale i Electronic czy nawet momentami wczesnego Jesus Jones. A to kolejny powód dla mnie, by pozwolić oczarować się tym prostym piosenkom.

Trójka chłopaków urodzona gdzieś w latach 90. nie może pamiętać muzyki tamtej dekady, przekazu jaki niosła rodząca się klubowa scena jak i ówczesnego „lifestyle’u” – skąd do cholery to jest w ich muzyce? Może Londyńczycy mają to w genach? Może po rodzicach? Ale wtedy raczej sięgali by po lata 80. a może jeszcze wcześniejsze (przynajmniej tak mi się wydaje, patrząc na polskie pokłosie w postaci Markowskiej czy braci Cugowskich – w ich żyłach płynie rock, szkoda że taki „z odzysku”). Prawdopodobnie to jednak szczególna atmosfera miasta jakim jest Londyn oraz angielskie uwarunkowania kulturowe, dzięki którym nawet taki słodki James Arthur jest mi bliższy stylistycznie niż polskie dzieci rockmanów.

Pamiętam swe wizyty w Londynie, gdy lubiłem, nie mając nic innego do roboty (ile można zwiedzać?!), wybierać się na skraj drugiej strefy, usiąść gdzieś na schodach i gapić się na przechodniów. Nie turystów a tam-bylców, mieszkańców małych mieszkanek z zaniedbanymi ogródkami, albo klitek na piętrze z przechodnim balkonem. I ta nieznośna płyta doskonale przywołuje te wspomnienia wzbudzając tęsknotę za klimatem, którego u nas nie uświadczycie.

Dzięki niej rozumiem i akceptuję ludzi, którzy lubią country i amerykański southern rock, muzykę, którą poza bluesem nie cierpię najbardziej. Rozumiem, bo za tymi dźwiękami stoi kultura, którą można się fascynować. Słuchanie „Real Life” to nie tylko pochłanianie uszami, to także odczuwanie, wycieczka do życia w przeszłości, jazda na sentymencie świadomego umysłu.

Wiem, że tej wpis ma charakter felietonu, mniej mówi o samej muzyce a więcej o moim wrażeniach. Ale ta płyta taka jest, osobistym dziennikiem młodego londyńskiego pokolenia, żyjąca nie samą muzyką a historiami w niej zwartymi.

http://www.deezer.com/artist/4389053
http://listen.tidal.com/artist/4214875
https://itunes.apple.com/gb/album/real-life/id1030431808
https://play.google.com/store/music/album/Real_Lies_Real_Life?id=Blk62k7fysje7bvtlh2rxlclcfi
http://www.roughtrade.com/albums/96766?Real+Lies+-+Real+Life+-+Rough+Trade

Reklamy

One thought on “Real Lies – Real Life (Marathon Artists, 2015)

  1. Pingback: Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem | Drewutnia dRWALa Drągala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s