Majical Cloudz ‎– Are You Alone? (Matador, 2015)


majicalcloudz-areyoualoneSzukamy, ale czy tam gdzie powinniśmy?

Filozoficznie zacząłem, bo to taka płyta, ale zanim w nią uderzę słowem uchylę rąbka prywatnej tajemnicy, której się nie wstydzę zdradzić.
Zignorowałem już niejednego wykonawcę, odkrywając go „nie w porę”, ale nigdy tak naprawdę nie jest za późno. Duet Majical Cloudz leżał z poprzednim albumem „Impersonator” w przegródce ‚07.2013’ i pewnie by tak czekał gdybym zupełnie przypadkiem nie wciągnął jednym uchem „Are You Alone?” (premiera: 16 października 2015).

Takich przypadków zaskoków z opóźnieniem pamiętam doskonale jeszcze trzy, bo często do tych wykonawców wracam – Man Without Country dzięki EP-ce „Entropy pt.1” oraz drugim albumom Sun Airway i Small Black. Prawda jest taka, że to co dociera do mnie z cyfrowej dystrybucji potrafi się „zagubić” i poczekać w odpowiednio datowanym folderze na swój czas. Na szczęście intuicja podpowiedziała mi by sięgnąć po nową płytę Kanadyjczyków, dzięki której wykopałem wcześniejszą, jak i z ciekawości odsłuchałem to co pozostawili po sobie jeszcze na streamingach. Jestem więc dość nachapany muzyką, która wcale tłusta nie jest. Można nawet powiedzieć lekkostrawna, ale tak można też powiedzieć o kanapce ze śledziem i dżemem. Bo taka ta muzyka jest. Dziwnie wykombinowana.

Balladowy charakter utworów i minimalistyczna, zimna elektronika bije po uszach, lecz nie denerwuje acz uspokaja i nastraja refleksyjnie. Ale to nic dziwnego, bo trzeba wsłuchać się w opowieści Devona Welsha, które wyśpiewuje z wytrzeszczonymi gałami lekko „falsetując” w ciągu niecałych 4 minut na utwór.

Album został zajawiony najbardziej przebojową piosenką tytułową, a moim faworytem jest schizofreniczny „Silver Car Crash”, w którym nadzorujący elektronikę Matthew Otto poskąpił bitów i użył dźwięków, które odpalają w mej pamięci wczesne, bardziej eksperymentalne nagrania OMD z drugiej i trzeciej płyty (tej słynnej). A zarówno takich „lżejszych” jak i bardziej skumulowanych na emocjach nie brakuje, choć chwilami można poczuć pewne znużenie.

Pisząc teraz po takiej dawce ich muzyki nie czuję już otępienia jak za pierwszym razem, szczególnie po, moim zdaniem, ciekawszej poprzedniczce. Chwile spędzane w otoczeniu tych subtelnych melodii są niezwykle urocze, uduchowione, pozytywne (mimo lejącego się smutku) i pozbawione negatywnych emocji. To bardzo wrażliwa płyta, ale nie dla każdego „myślącego sercem”. Raczej dla osób, którym empatia płata figle, działając bardzo wybiórczo i pozwalając współodczuwać w najmniej przewidywalnych momentach. Jest bardzo bogata emocjonalnie i jednocześnie zbliżona brzmieniowo do „Impersonator” mimo urozmaicenia niektórych utworów przez gości związanych z psychodelicznym i alternatywnym rockiem (Owen Pallett i Austin Milne).

Nie szukajcie na niej produkcji Jamesa Blake’a, ckliwości Sohn, czy atrakcyjności Active Child. Nie tędy wiedzie droga do serca tej muzyki. To prosty i szczery przekaz chłopaka, który może i ma nie po kolei w głowie, ale kto w obecnych czasach ma? Bo czymże jest normalność?

PS1.
Album jest dostępny w Polsce dzięki Sonic Records.
http://www.sonicrecords.pl/catalogs/view/are-you-alone

PS2.
Cała płyta nie jest (jeszcze) obecna na Tidal i Deezer.

Reklamy

One thought on “Majical Cloudz ‎– Are You Alone? (Matador, 2015)

  1. Pingback: Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem | Drewutnia dRWALa Drągala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s