bvdub – Safety in a Number (bvdub, 2015)


bvdub-safetyinanumberCo za potop techno z powyrywanymi bitami!

bvdub jako jeden z nielicznych artystów ma u mnie dyspensę na częste nagrywanie. Zazwyczaj nie szanuję producentów trzaskających po kilka płyt rocznie, ale ten Amerykanin potrafi czarować klimatem i choć zdarzy mu się przynudzić lub powiać nieciekawym chłodem, to co jakiś czas sprawi, że człowiek ugrzęźnie w jego krainie jednorodnych dźwięków napawając się lekkim otępieniem.

„Safety in a Number” to już czwarte wydawnictwo opatrzone datą 2015, ale dwa z nich to składaki z wyciągniętym spod zwojów kabli zagubionymi numerami ambientowymi i „techno”. Łatwo więc obliczyć, że nowy materiał Brock Van Wey zapodał na dwóch krążkach. Na udostępniony w czerwcu dla AY „A Step In The Dark” nie chciałem poświęcać klawiatury (przesłuchałem go dwa razy i to z trudem), lecz wydany na początku listopada drugi album zdecydowanie zasługuje na uderzenia palcami, mimo że bitów na nim nie uświadczycie, zupełnie!

Muzyk niezbyt często sięga po tak ekstremalnie ambientową konwencję, zdarzało mu się to może jeszcze na dwóch, trzech płytach, a po bardzo udanej „shoegazeowej” zeszłorocznej „Tato” nie liczyłem na coś wyjątkowego. I zdziwiłem się, bo jednobarwne płaszczyzny, pokazane na listopadowej płycie okazały mienić się niezwykłymi refleksami, pośród których pływają zatopione wokale.

Jak to w przypadku jego produkcji nie możemy liczyć na wiele tytułów (tym razem jest ich sześć) a na tradycyjne autostrady muzyczne, z których najdłuższa ma 17 minut, a najkrótsza ponad 9. Przyznam, że nie wiem jak on to robi, ale nawet taki prawie 20 minutowy gigant nie nudzi wprowadzając w stan hipnotycznego letargu.

Pierwsze kompozycje są nieco bardziej emocjonalne, oparte na podniosłych wibrujących akordach, a te z drugiej części bardziej stonowane, wplecione w cząsteczki otaczającego nas powietrza. A całe blisko 80 minut to czas na wędrówkę wgłąb siebie, swoiste SPA dla mózgu. Być może bvdub poznał new age’owe tajniki tworzenia muzyki do synchronizacji lewej i prawej półkuli, a być może jest dobrym spadkobiercą Eno i Biosphere. W każdym razie to co stworzył idealnie potrafi poruszyć emocje jak i ugłaskać nerwy, by w harmonii czekać na wiosnę, gdy z pewnością pojawi się jego kolejny soundtrack wyprawy na lodowce, w pustynne piaski czy w jeszcze niezbadane rejony zmysłów. Ale póki co, z tą płytą pozostawia nas w błogim stanie zen.

 

Reklamy

One thought on “bvdub – Safety in a Number (bvdub, 2015)

  1. Pingback: Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem | Drewutnia dRWALa Drągala

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s