Phoria – Volition (X Novo, 2016)


phoria-volition-1Po jednym singlu wiedziałem, że warto czekać na godzinę z nimi.

Phoria dał(a) mi się poznać przypadkiem, jak to często mi się zdarza, bo mi, poza nielicznymi przypadkami, mało kto poleca nowych wykonawców. Zazwyczaj sam ich znajduję – ja jestem ten od polecania, taka misja 😉 Choć przyznaję, nie zawsze moje ‚odkrycia’ są oryginalne lub trafiają w szerszy ‚techno-gust’. Mam nadzieję, że pokolenie nowego Brighton spodoba się odbiorcom moderatopodobnych rozwiązań, które spinam dla władnej wygody klamrą emotronika.

Bez obaw, to nie klon Moderata, to pewna kreacja w ramach określonej i spopularyzowanej formy, którą można uważać za mainstream indietroniki. Tak jak w latach 80 zespoły noworomantyczne, w 90 shoegazowe czy kreujące nową elektronikę pod szyldem IDM, tak emotronikowi wykonawcy mają wspólne fundamenty, jednak to co na nich budują jest już inne, choć „stargetowane”.

Tyle bajdurzenia – muzyka stygnie. Po wysłuchaniu całego albumu na pierwszy plan „przebojowości” wysuwa się „Everything Beta”, dość słodka balladka, na szczęście pozbawiona infantylnej łagodności a bazująca na ciekawie prowadzonej linii melodycznej wokalu. A właśnie wokale wplecione w brzmienia fortepianowe i smyczkowe są cechą charakterystyczną stylu Phori, zaś elektroniczne instrumentarium, choć budujące nastrój jest rodzajem opakowania. Oczywiście z powodu tego opakowania zwróciłem na nich uwagę, lecz okazało się, że „w pudełku” są znakomite czekoladki.

Jednocześnie mam wrażenie, że ta muzyka gdyby bazowała na akustycznych instrumentach nie straciła by zbyt wiele, bo jej mocą jest klimat. W tym przekonaniu utwierdzają mnie moje słuchawki o ‚monitorowej charakterystyce’ – dopiero słuchając płyty w sterylnych, niemal studyjnych warunkach uwypukla się jej nieco nazbyt syntetyczne, chwilami „laptopowe” brzmienie, którego na szczęście nie słychać na domowych głośnikach czy zestawie samochodowym. Ale nie czepiam się tej „abletonowości”, bo najważniejsza jest atmosfera tej mocno melancholijnej płyty. Równie dobrze zabrzmiałaby na głos-fortepian-smyki-gitara akustyczna-bas-kubły (zamiast perkusji) a piękne dronowe akordy nie musiałyby pochodzić z „elektronicznych pudełek”.

Nie popadam jednak w przesadę i nie umniejszam znaczenia elektroniki, bo bez niej prawdopodobnie takie numery jak „Undone” czy „Emanate” (mój ulubiony!) nie wywołałyby emocjonalnego tornada w umysłach modearto-fanów.

Mam nadzieję, że te słowa oddały to, co chciałem przekazać i zrozumiałe jest, że to piękna płyta grająca na emocjach i widzę jej miejsce wśród nowoczesnej muzyki lirycznej. Obecne pokolenie bardów i folkowców nie boi się laptopów, więc muzyka liryczna nowego generacji ma inną formę i treść. A najlepsze jest to, że ta muzyka przemawia do swego pokolenia, jak i w „moim wieku”.

 

Tidal: https://goo.gl/gJCNgy
Deezer: https://goo.gl/rgmdwS
Apple Music: https://goo.gl/OEpQdd
Google Music: https://goo.gl/QhvJjm

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s