Guy J – Esperanza (Bedrock, 2008)


Recenzja została napisana i ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w październiku 2008. Zamieszczam recenzję w oryginalnej, „nieremasterowanej” formie.

guyj_esperanzaIzraelska scena muzyczna w głównej mierze kojarzy się z hip-popem (Hadag Nahash)
full-on’owym transem (Infected Mushroom, Astral Projection), i oczywiście Moshic’em. Do tej plejady różnorodnych stylistycznie sław dołącza Guy Judah, który obok krajanów Guy Gerbera i Sholmi Abera wypycha techno na transowe oceany możliwości.

Czytaj dalej

Reklamy

Fixmer / McCarthy – Into The Night (Synthetic Symphony, 2008)


Recenzja ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w marcu 2008 roku. Zamieszczam oryginalną, nie modyfikowaną wersję tekstu. Do płyty nie wracam mimo wielkiej sympatii dla głosu Douglasa, jakoś nie mam okazji choć po przeczytaniu własnych słów sprzed lat nabrałem ochoty na odświeżenie 🙂

fixmermccarthyTa płyta odczekała swoje zanim pojawiła się w odtwarzaczu, ale po przesłuchaniu musiałem zmienić plany i koniecznie napisać o niej kilka słów.
Czytaj dalej

Apparatjik – We Are Here (Meta Merge Un, 2010)


Recenzja ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w lutym 2010 roku. Zamieszczam oryginalną, nie modyfikowaną wersję tekstu. Do płyty z co jakiś czas wracam, choć nie wzbudza już we mnie takich emocji, jednak jak najbardziej uważam ją za bardzo dobrą. Szkoda, że następna nie była aż tak udana.

apparatjik-we_are_hereWłaśnie znaleźliście płytę na wiele przesłuchań! W zalewie wydawnictw, których słucha się do 5 razy ta płyta jest ewenementem. Ale… jak zwykle jest jakieś ale… bo skoro „umarł disco-punk, to niech żyje indietronika” a do tego uwielbiam Mew i szanuję A-Ha.

Czytaj dalej

Groove Armada – Black Light (WORKit!, 2010)


Recenzja ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w lutym 2010 roku. Zamieszczam oryginalną, nie modyfikowaną wersję tekstu. Do płyty z przyjemnością co jakiś czas wracam, choć najmniej doceniam „Shameless” z Bryanem Ferry.

ga_blOd utworu „At The River” z 1997 minęło już trochę, ponad dekada, a chłopaki sobie jakoś radzą. Nieco przynudzali na „Soundboy Rock” udowadniając, że ich konwencja mieszania downtempo, lounge, chill, dubu i house nie ma już sensu.

Andy Cato i Tom Findlay zrewidowali poglądy, zaczęli słuchać co gra współczesna młoda gwardia i jakie płyty są dla młodych angoli kultowe. Okazuje się, że nie Curtis Mayfield i Marvin Gaye a bardzo wczesne 80, głównie „new romantic” w postaci Duran Duran, Ultravox, Classix Nouveaux, A Flock of Seagulls, Kissing The Pink, Red Box i trochę „synth-popu”. Czytaj dalej

Jonsi – Go (Parlophone, 2010)


Recenzja oryginalnie ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w kwietniu 2010 roku. Zamieszczam oryginalną, nie modyfikowaną wersję tekstu. Płyty w całości nie słucham, ale do dwóch singli co jakiś czas wracam, przy okazji soundtracku do „We Bought A Zoo”.

jonsi_go

Wyobrażacie sobie disco grane przez Sigur Ros? Nie? To zapraszam do posłuchania solowego albumu Jona Birgissona, wokalisty wspomnianej islandzkiej gwiazdy krainy lodowych gitar.

Disco to może za wiele powiedziane, raczej pop, który był już muskany na ostatnim krążku Sigur Ros.
Czytaj dalej

Bomb The Bass – Back To Light (!K7, 2010)


Recenzja oryginalnie ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w kwietniu 2010 roku. Zamieszczam oryginalną, nie modyfikowaną wersję tekstu. Do płyty nie wracam często, ale kiedy jest okazja doceniam tę pracę.

BtB_b2lZgodnie z tytułem płyty Tim Simenon wraca do życia i rozrywki, do muzyki użytecznej ale zdecydowanie nie bezużytecznej!

Po mrocznej, tripującej „Future Chaos” z 2008 to niezwykła odmiana, ale taki zwrot zapowiadały już singlowe „Boy Girl”, ”The Infinites” i „X-Ray Eyes”. I tylko dziękować, że chłopak odpowiedzialny za evergreena „Beat This” z 1987 roku nie zapomniał o swych klubowo-popowych korzeniach.
Czytaj dalej

Combichrist – Making Monsters (Out Of Line, 2010)


Recenzja oryginalnie ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl we wrześniu 2010 roku. To oryginalna, nie modyfikowana wersja tekstu. Płyty lubię słuchać do dziś.

No stało się – ruszył “Projekt Monster”, piąty album amerykanów z norweskimi korzeniami. „Making Monsters” miażdży już od samego początku – trójkowy marsz “Follow The Trail Of Blood” zmusza do podążania za nieco zmienionym brzmieniem formacji Andy’ego LaPlegua.

Zwiastujący krążek „Never Surrender” i kilka remixów wyprodukowanych na przełomie 2009/2010 sugerowały więcej „electro w elektro” – skondensowana realizacja, ostrzejsze lecz mniej przestrzenne brzmienie. Przyznam się, że nie bardzo widziała mi się taka zmiana, ale na szczęście Combichrist na albumie wciąż są sobą – potworem znoszącym monstrualne jajka.
Czytaj dalej

Hurts – Happiness (Sony Music, 2010)


Recenzja oryginalnie ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl we wrześniu 2010 roku. To oryginalna, nie modyfikowana wersja tekstu. Po latach uważam, że to bardzo dobra płyta 🙂

hurtsCzy boli Was kiedy wyczekiwana przesyłka po rozpakowaniu okazuje się czymś co odbiega znacznie od Waszych oczekiwań? Mnie boli i bardzo zabolało pierwsze przesłuchanie tak hucznie anonsowanej, najszczęśliwszej płyty tej smutnej jesieni.

Ale za ten stan winę nie ponosi, przynajmniej nie całkowitą, brytyjski duet. Cęgi należą się wydawcy, Sony Music, za promowanie Hurts jako zespołu sytnh-popowego i odkrywczego powrotu do estetyki lat 80-tych.
Czytaj dalej