Invisible Reality – Little Pieces Of Happiness EP (Audioload, 2015)


invreality_pieceTrzy kawałki, a tyle szczęścia!

Dwaj transowi muzycy pochodzący z Azerbejdżanu i Białorusi, a mieszkający w Izraelu (właściwie od dziecka) nie raz już mnie zaskoczyli pozytywnie. I choć ich ostatnie produkcje nie wypadały jakoś wstrząsająco, to i tak były na wysokim, wyróżniającym się poziomie. Do teraz.
Czytaj dalej

Reklamy

Cosmic Cowboys – Daemons EP (Save Us,2014)


cosmicc_deamonsO singlach już właściwie nie pisuję, ale o takim trzeba!

Włoskie duo długo kazało na siebie czekać, by pokazać nowy materiał i to taki, który nie wysuszy mi gęby.
Co prawda to tylko dwa kawałki, ale niezwykłe. Oba nawiązujące do postaci obcych z tego i nie z tego świata (nie, nie kosmitów).
Czytaj dalej

Robert Babicz ‎– One Day We’ll All Be Happy EP (Selador, 2014)


babicz_onedayEPBabicz to jeden z tych producentów, którego się szanuje lubi i wyczekuje na kolejne dźwięki, nawet jeśli co jakiś czas nie spełnia naszych oczekiwań.
Na początku września dość przychylnie wypowiadałem się o EP-ce na Bedrock https://drewutniadd.wordpress.com/2014/09/02/robert_babicz-rave_angel/ a z kolejnym miesiącem szlag może trafić przy 4 nowych kawałkach na Selador.
Czytaj dalej

16 Bit Lolitas – Deep In My Soul EP (Anjunadeep, 2014)


Tak czasem bywa, że trzy kawałki potrafią zapewnić niezwykłe doznania. Holenderscy mistrzowie warmup-ów po raz kolejny w barwach Anjunadeep ale chyba z najlepszą jak dotąd EP-ką.
Deepowy, wkręcający numer tytułowy, bardziej słoneczny i pozytywnie podnoszący „Prenium Emo” i downbeatowy, niczym spod rąk Mario Bassnova, „Higher State”.
Czytaj dalej

Suduaya & Ancient Core – Sound Message EP (BMSS, 2013)


suduayaancientcoreepNie jest to świeżynka, bo EP-ka została wydana przez niemiecki label w październiku, ale szkoda by było o niej nie wspomnieć. Tym bardziej, że do jej powstania przyczynił się francuski Suduaya znany z ciągotek do leniwych brzmień oraz mniej bogaty w wydawnictwa ale interesujący projekt z Rumunii.

Czytaj dalej

Robert Babicz – Rave Angel EP (Bedrock, 2014)


Słuchanie Babicza to zazwyczaj przyjemność, choć ostatni jego album do udanych nie zaliczam. Sierpniowa EP-ka wydana na Bedrock zaskakuje. Po pierwsze nie jest zbyt „bedrockowa”, po drugie pierwszy numer to harde techno z brzęczykami, które po drugim przesłuchaniu, czyli po pierwszym szoku nawet może się podobać.
Czytaj dalej

MP (Mark Pritchard) – Untitled EP (MP, 2014)


Mark Pritchard to jedna z postaci elektroniki zakorzenionej we wczesnych latach 90., która zawsze będzie w mojej pamięci a przez to zawsze sprawdzę jego nowe nagrania, nawet jeśli będą to te pogibańce pod szyldem Africa HiTech.

Chłop już bardziej nie mógł się zakamuflować by zostawiać jak najmniej cyfrowych śladów w internecie, ale może to taka koncepcja, skoro materiał jest wydany tylko na winylcu i to jako nakładem własnego labelu nazwanego jak projekt – MP.
Czytaj dalej

Blister 13.0 – Anai Arreba EP (L*C*D*, 2014)


Progress nie do końca z klubowej półki… ale przynajmniej można go traktować jak muzykę a nie bity.

15.07.2014

Po przesłuchaniu:
Trzy kawałki, każdy po ok. 12 minut przywracają wiarę w hiszpańskie poczucie estetyki. Rozbudowane, bawiące się emocjami a zarazem taneczne, choć w klubie furory nie zrobią. Zresztą nie takie jest ich przeznaczenie; są zbyt wyrafinowane i złożone by trafiły do DJ kejsów. Ale do słuchania, szczególnie w letnim klimacie, jak najbardziej.
Czytaj dalej

Solar Fields – Pulse (J00F, 2014)


W kolejce czekają kolorowa ambientowa trylogia szwedzkiego muzyka (Green, Blue i Red) ale zanim się za to wezmę to label Fleminga wydał bardzo tanecznego singla z wersją podstawową (niezwykle chłonną na parkietolubność) i (uwaga!) brejkowym rmx Airwave.

Słodkie, ale oba bardzo fajne.
Czytaj dalej

Elegy – Deepr Ground EP (Kupuri Music, 2014)


Trzy wciągające kawałki. Nie za głęboko, więc da się wypłynąć na powierzchnię.

Kto polubił wcześniejsze prace berlińczyka i na tym relku się nie przejedzie – mocne rollujące basy, przygniatające pady, pierzyna wiatrów  i wietrzny klimat lasu o północy. Pierwsza część „Deeper Gorund” to szamańskie tupanie na trzy – na szczęście utwór oparty w całości na tej kwantyzacji, a dopiero kolejny zatytułowany „część druga” oddaje podobną atmosferę na klubowe 4/4.
Czytaj dalej