Bilans 2015: Albumy Top20 – piękno zmieszane z błotem


2015albumstop20frontpage

Oto moja prywatna armia – najbardziej parszywa dwudziestka, którą wybrałem spośród setek albumów wydanych w 2015 roku. Nie ma możliwości poznania wszystkiego nawet z określonej stylistyki, bo muzyki na świecie jest zbyt dużo, ale czy ktoś narzeka, że jest zbyt obszerny wybór batoników?

Czytaj dalej

Purity Ring – Another Eternity (4AD, 2015)


purityring2015Nie jest to bomba, bo głowy nie urywa, ale prąd ma i porazić potrafi.

Moje pierwsze spotkanie z Kanadyjczykami wypadło planowo, w 2012 przy okazji debiutanckiej płyty „Shrines”, bo byłem ciekaw co nowego wydaje się w kultowej 4AD. Wypadło jednak o tyle nieciekawie, że płytę odłożyłem na drugie przesłuchanie z planami do opisania… co nigdy nie nastąpiło. Na szczęście grupa powróciła z drugim longiem i mam okazję o nich wspomnieć, a jest o czym.
Czytaj dalej

Suplement Drewutni 005 – 2014 Top 20


Suplement005_2014top20_pantitleSubiektywne zestawienie 20 ulubionych i cenionych płyt 2014 – 20 utworów połączonych ze sobą w różnoraki sposób. Kolejność nie jest zgodna z hierarchią ważności zestawienia, bo było by to przewidywalne i nudne. Dzięki temu miks jest wyjątkowy a niektóre utwory bardzo zyskują w odpowiednim dopasowaniu.

Oficjalna „toplista”:
Czytaj dalej

Submotion Orchestra – Alium (Counter / Ninja Tune, 2014)


so_aliumPowinienem chyba częściej sprawdzać produkcje związane z Ninja Tune, bo tam dzieją się rzeczy niezwykłe.

Kolektyw z Leeds jakoś przez dwie pierwsze płyty nie robił na mnie większego wrażenia; sprawdziłem czy coś się nie zmieniło słuchając ich ponownie. Lecz wraz z trzecim krążkiem rozbudowali moją świadomość muzyczną pokazując, że choć muzyka już nie ewouluje to potrafi w bardzo pozytywny sposób wariować.
Czytaj dalej

iamamiwhoami – Blue (To Whom I May Concern, 2014)


iamamiwhoami_BLUEO jednych świetnie się mówi chyba tylko dlatego, że są zza Atlantyku, ale ja o tych powiem lepiej, choć są tylko zza Bałtyku.

Było wielce prawdopodobne, że nie posłucham tej płyty wcale, utknie na stercie „płyt do posłuchania kiedyś”, ale do kolejnego numeru Laifa trzeba było wybrać jakieś dźwięki, które można podetknąć jakoś-tam myślącej, nie EDM-owej młodzieży. No to zrobiłem pre-selekcje materiału listopadowo-grudniowego stawiając właśnie na projekt Jonna Lee.
Czytaj dalej

Odesza – In Return (Counter Records / Ninja Tune, 2014)


odeszainretSeattle, kraina deszczu i chłopaków we flanelach. Deszcz wciąż pada, ale chłopaki grają teraz na smartfonach.

Aż chce mi się cytować tytuł Prince’a „Sign o’ the Times”, bo Odesza to duet, który idealnie oddaje ducha college’owego muzykowania. Oczywiście w przeogromnej (h)Ameryce jest masa młodych emo-punków w farbowanych włosach pokrzykujących proste refreny, ale czasy jednak się zmieniły. Technologia i świadomość muzyczna nie jest już na poziomie muzyki country, a młodzież tworzy swoje wersje rzeczywistości muzycznych.
Czytaj dalej

Royksopp – The Inevitable End (Dog Triumph, 2014)


royksopp_invend700Po takim pożegnaniu można już zacząć płakać z tęsknoty.

EP-ka z Robyn wydana w połowie 2014 pozwoliła mieć nadzieję, że panowie B+B wracają na właściwy kurs i nie będą robić infantylnych piosenek dla Juniuorów ani smętów dla Seniorów, choć ich oświadczenie, że jest to ostatni ich album w postaci klasycznie rozumianej długogrającej płyty nie brzmi optymistycznie. Jednak czas pokaże czy będą działać solo, czy jako Royksopp będą realizować się muzycznie w innej formie – muzyki nie przestają tworzyć.
Czytaj dalej

Of Norway – Accretion (Connaisseur Recordings, 2014)


Of Norway - AccretionPo udanym kowerze „A Forest” The Cure z Warnerowskiej kompilacji oczywiste jest, że posłuchać debiutanckiego albumu trzeba. Zapowiada się ciekawy chillwave z elementami deep house.

(27.06.2014)

Nie stało się inaczej! Album przesłuchałem nie raz i za każdym razem podoba mi się coraz bardziej. Bardzo wyrafinowana, gustowna, a zarazem przystępna, niemal masowa (oczywiście w sensie masy leniwie odpoczywającej, nie tej biesiadnej i głośniej) muzyka trzymająca się gdzieś skrzyżowania chilloutu z deep housem (…czyli, że to taki wybryk ‚chillwave’?)
Czytaj dalej

GusGus – Mexico (Kompakt 2014)


Premiera 23.06.2014 więc … właśnie słucham i się bujam przy pozytywnie kręcących piosenkach. Przygotowuje się się do „komercyjnej” recenzji, więc na blogu pojawi się tylko migawka z wrażeń.

Po kilku dobrych przesłuchaniach, przypomnieniu sobie całej dyskografii (poza dwiema pierwszymi płytami)  mogę śmiało każdemu na raz i z osobna powiedzieć, że to świetny album.
Czytaj dalej