Beacon -Escapements (Ghostly International, 2016)


beacon-escapements

Pierwsza płyta pozwalała na dobry sen, przy drugiej bujanie w fotelu nigdy nie było tak relaksujące.

Był czerwiec 2013; napadli na mnie uderzając wrażliwością, głębią i smutkiem okładając do tego delikatnymi pyknięciami garage’owych rytmów. Do dziś gdy ich słyszę jestem lekko skołowany. I prawdopodobnie przez „szwedzki syndrom”, drugi album, który premierę miał dziś (5.02.2016), był pierwszym, po który sięgnąłem zaraz po śniadaniu. I nic nie zwróciłem!

Czytaj dalej

Reklamy

System 7 – X-Port + Mirror System ‎– N-Port (A-Wave, 2015)


xnport

Stare „dziady” i ich dwa morza.

Na wstępie nieco się powtórzę, bo gdzieś w internetach o tym wspominałem. Rok 2015 przyniósł 12 niezwykłych miesięcy, obfitujących w nowe albumy takich trupów, których nikt by nie posądzał, że z trumny się podniosą. Mam na myśli nie tylko elektroniczną grzędę, ale i (a może w szczególności) geriatryczną gwardię pamiętającą czasy rock’n’rollowych szaleństw. Hillage (on) i Giraudy (ona) przeżyli obie (r)ewolucje, razem twardo stoją na nogach (podtrzymując się wzajemnie) i właśnie wydali jednocześnie dwie płyty pod różnymi nazwami.
Czytaj dalej

St Germain – St Germain (Parlophone, 2015)


stgermain-stgermain10 lat po słynnym filmie „Back To The Future” powstała muzyka przyszłości.

Nie ma chyba głąba, który by nie rozumiał jak znaczący pływ miał francuski kompozytor i producent Ludovic Navarre swatając najpierw house i downtempo z jazzem. Obecny lounge a w szczególności francuski house nie był by taki sam. A chłop wydał dopeiro co trzecią płytę.
Czytaj dalej

N.A.S.A. – Stolen Moments (Iboga Digital, 2015)


nasa-stolen_momentsWszystko kiedyś się znudzi, ale od czego są restarty!

Drugi album duńskiego producenta grywającego z powodzeniem od kilku dobrych lat jako N.A.S.A. (to nie ten „hip-hopowy” projekt) nie był prze zemnie wyczekiwany. Stąd niespecjalnie śledziłem co dzieje się na jego podwórku, tym bardziej, że co jakiś czas trafiały we mnie zwykłe psy-progresywne klepaki. Ale tak z niezaspokojonej ciekawości poskipowałem płytę by sprawdzić jak szybko „trafi do kosza”. I tu zaskoczenie. Podwórko uporządkowane, przewietrzone i jakby całkiem nowe.
Czytaj dalej

Stefan Torto – The Forbidden Journey (Cosmicleaf, 2015)


stefantorto_forbiddenjCzasem nie trzeba udawać. Wystarczy być sobą.

Grecki muzyk tylko przez chwilę, przy drugim albumie „Oceanian Dreams” z 2012 zachwiał moją wiarę w jego umiejętności poruszania się po przestrzennym, otwartym wodnym świecie z matrixowymi efektami. Kolejnym wydawnictwem „Inner Watt” (2013) wrócił na właściwy kurs, a przynajmniej taki jaki mi odpowiadał. Po dwóch latach przerwy (bo w tym czasie nie nagrał albumu jako Zen Garden) dryfuje wciąż po znanym sobie oceanie.
Czytaj dalej

Eat Static – Dead Planet / Human Upgrade (Mesmobeat, 2015)


eatstatic_deadplanetNie ma żartów z tą inwazją!

Siedem lat przerwy to dość sporo, ale wreszcie jest i można na nowe wydawnictwo kultowego ufologa rzucić się z zaciekawieniem.

I tak też się stało, rzuciłem się pod koniec lipca jednak ze spisaniem wrażeń zwlekałem. Trochę przez sierpień w rozjazdach, liczyłem także nieco, że reca pójdzie do pisma, a poniekąd przez samą zawartość wydawnictwa.
Czytaj dalej

ASC – Imagine The Future (Samurai Red Seal, 2015)


asc_imgfuture„Wreszcie ambient, przy którym nie uśniecie!”

ASC, James Clements, to jeden z tych muzyków, dla których drum’n’bass był tylko początkiem, a tak jak go modyfikował wprawiało niekiedy w osłupienie. Przez ponad dekadę z gatunkiem dokonał takich cudów, że od od kilku lat w jego muzyce nie ma nawet swądu trupa dnb (tak, wiem, są tacy, którzy wciąż wierzą w życie pozagrobowe).
Czytaj dalej

Nosaj Thing – Fated (Innovative Leisure, 2015)


NosajThing-Fated„Ja też nagrywam brudnopisy, ale ich nie wydaję.”

Dwie wcześniejsze płyty Amerykanina można było traktować jako substytut muzyki Boards Of Canada, gdy ci milczeli. Nowy album nie sprawdza się jako zamiennik. Bardziej pasuje do niego hasło „prawie jak muzyka”.
Czytaj dalej

KOAN – Non_Fiction / Fiction_ (Blue Tunes, 2015)


koan_fictionnonfictionLeniwe lubię, ale ile jeszcze ich zmieszczę?

Zaczynam się gubić w gąszczu utworów, które wydaje rosyjskie duo Koan. Poprzedni rok zaczął zwiastować bałagan, gdy obok regularnej płyty „The Way of One” (zresztą średnio udanej) ukazały się dwie kompilacje, w tym jedna o gargantuicznych rozmiarach („Koan Box”). W tym roku jest jeszcze gorzej, a to dopiero połowa!
Czytaj dalej