RüFüS ‎- Bloom (Sweat It Out!, 2016)


rufus-bloomNo ładne kwiatki mi tu panowie pokazaliście.

Oj to była wyczekiwana płyta. Wyczekiwana z trwogą podsycaną czterema wcześniej udostępnionymi internetowymi singlami, z których na uwagę zasługiwał przebojowy „You Were Right” i klawy, hipnotyzujący (ta jak uwielbiam) „Innerbloom”. Dwa pozostałe budziły większe obawy, a po premierze okazało się, że były uzasadnione.

Czytaj dalej

Reklamy

Real Lies – Real Life (Marathon Artists, 2015)


reallife-realliesNi ta płyta dobra czy wybitna, po protu zaj***sta!

Zastanawia Was ten wstęp? Mnie zastanawia co ma we łbie „spocona baba niosąc siaty z ‚Biedy'”, która na pytanie ankietera mówi, że lubi DOBRĄ zabawę, film, książkę albo muzykę. W takim umyśle ‚dobra’ może okazać się i muzyka biesiadna a filmem serial o Kiepskich. Dlatego ja nie twierdzę, że album, na który w tym roku czekałem jest DOBRY – jest szczególny i świetny!
Czytaj dalej

Okna na świat czyli mozaika z recenzji dla laif.pl


Poniższe albumu zostały zaopiniowane na tym blogu w maju 2015 a recenzje zostały zamieszczone na stronach serwisu laif.pl
Klik w okładkę przeniesie na stronę recenzji.

joywave_howdoyou

MG-mg

georgefitzg_fadinglove

Other_Lives-Rituals

emika3

NosajThing-Fated

hvob-trialog

SayLouLou-LucidDreaming

 

[TESTER] Halsey – Badlands (Astralwerks, 2015)


halsey_badlandsNie planowałem wydawać z siebie opinii o tej płycie zachowując całą przyjemność dla siebie, ale na przełomie końca wakacji i września, tuż przed boomem premier, ta towarzyszyła dość często, więc w ramach porządków zwrócę Wasza uwagę na niebanalny pop szczególnie tym, którym miłość do Ellie Goulding powoli wygasa. (uff… długie to zdanie, na jednym oddechu)
Czytaj dalej

Of Monsters And Men – Beneath the Skin (Republic / Universal, 2015)


OMAM-Beneath_the_Skin„Jak w życiu, czasem po prostu może nie iskrzyć.”

Wiele zawdzięczam, i zapewne nie tylko ja, debiutanckiej płycie ekipy z Islandii. Folk zacząłem postrzegać inaczej, już nie tylko jako smędzenie bardów, ale muzykę, która potrafi przekazać emocje zaklęte w treści poprzez rozbudowaną formę. Przed „My Head is an Animal” do folku podchodziłem z dystansem, nawet taki Jeff Buckley był zbyt ludowy (choć uwielbiam jego pieśni w interpretacjach This Mortal Coil z 4AD). Do tego byłem obciążony polskim gównem zwanym „poezja śpiewana k.a. piosenka liryczna” gdzie treść przesłaniała formę, czyli muzykę, a nie znoszę gdy ta schodzi na drugi plan.
Czytaj dalej

Urban Cone – Polaroid Memories (Universal Music, 2015)


Urban_Cone-Polaroid-MemoriesIch pierwsza płyta czekała na mnie aż dwa lata bym w końcu po nią sięgnął, a nowa zaledwie dzień.

Ekipa ze Sztokholmu ma w sobie to coś co mieli na pierwszej płycie Two Door Cinema Club – energię młodości i radochę z grania wesołych piosenek. TDCC na drugiej płycie nieco dorośli stając się przemądrzałymi chłopakami, zaś UC po raz drugi nagrali materiał z uśmiechem, ale zrobili to bardziej świadomie a przez co lepiej.
Czytaj dalej

Porter Robinson – Worlds (Astralwerks, 2014)


porter-robinson-worldsDo tańca i do wygibańca…

Trafił mi się niesamowicie dobry indie-pop/dance z fajną energią. To drugi album młodego Amerykanina.Wspominam o nim dopiero teraz kiedy posłuchałem ponownie po kilku miesiącach przerwy. Okazuje się, że warto o tę lekką płytę zahaczyć.
Czytaj dalej

[TESTER] Satellite Stories – Vagabonds (XYZ Music, 2015)


SatSto-VagabondsTo już trzeci album, do tej pory nie znanej mi formacji z Finlandii (a sądziłem, że są z Australii).

Miłe, w miarę skoczne i pozytywne, jak debiut Two Door Cinema Club. Ale chyba raz mi wystarczy… i tego wpisu też.
Czytaj dalej

Breton – War Room Stories (Believe, 2014)


bretondlx„Tak, zdecydowanie lubię kiedy rocka gra się na widelcach, łyżkach z domieszką elektroniki, ale bez gitar.

Co ja plotę? …no może trochę, bo brytyjska formacja Breton jest w miarę typowym indietronikowym bandem, czerpiącym z doświadczeń muzyki indie i dokładającym trzy grosze z elektroniki… a raczej pensy, a nawet funty! Charakter utworów jest chwilami indie-rockowy (choć opakowany elektronicznymi brzmieniami) a momentami bardziej idący w dance, indie-dance, bo przecież nie w EDM…
Czytaj dalej

Electric Youth – Innerworld (Secretly Canadian, 2014)


electyouthDlaczego Amerykanie śmieją się z Kanadyjczyków? Bo wieśniaki od country nienawidzą electro?

O Electric Youth mówi się i piesze bardzo dobrze od czasu filmu „Drive” gdzie popisali się kawałkiem „A Real Hero”, więc z należytym zainteresowaniem trzeba posłuchać pełnego, debiutanckiego krążka.
Czytaj dalej