[TESTER / BOCZNICA] Lanterns On The Lake – Beings (Bella Union, 2015)


LOTL-2015-beingsChoć tytuł odnosi się do jednego albumu napomknę o dwóch, gdyż drobna przygoda z angielską grupą zaczęła się do „Until The Colours Run” z 2013, a dzień później zapoznałem się z „czekającą w kolejce” (od listopada) „Beings”.

Czytaj dalej

Reklamy

[TESTER] God Is An Astronaut – Helios | Erebus (Revive, 2015)


giaa_heTo nie Fallout! Nie da się z zaciekawieniem wciąż chodzić po spalonej Ziemi.

Chyba już dość, bliźniacy stracili polot, a ja cierpliwość. Nie wiem po co chcę posłuchać tej płyty trzeci raz. Może dlatego, że lubię smutny post-rock. A Wy?
Czytaj dalej

Other Lives – Rituals (TBD Records, 2015)


Other_Lives-RitualsW tych czasach i bardowie zamieniają gitary na laptopy.

Klasyfikowanie amerykańskiej formacji Other Lives jako indie-folk jest nieco krzywdzące, a być może i nawet przez nich samych niepożądane. O tym może świadczyć wycofanie z usług streamingowych ich pierwszego, jeszcze właśnie indie-folkowego, albumu z 2009 roku (przez co nie udało mi się go poznać w całości, nie jest dostępny w naszym regionie).
Czytaj dalej

[BOCZNICA] Mew – + – (Play It Again Sam, A:larm Music, 2015)


mew_plusminus…bo duńskie jest jakieś lepsze?

Płyta do której zdecydowanie było mi spieszno i każda minuta z nią spędzona jest tego warta. Uwielbiam głos Jonasa (i trochę tęsknię za projektem Appartjik z basistą Coldplay i Magne Furuholmenem, kompozytorem A-Ha, ale każdy z nich jest teraz bardzo zajęty swoimi macierzystymi formacjami), melodykę, podziały rytmiczne i nie przeszkadza mi, że płyta wydaje się jakaś lżejsza od poprzednich.
Czytaj dalej

Lights & Motion – Chronicle (Deep Elm Digital)


lam_chronicleEmocjonująca zabawa światłem odbitym przez struny gitary.

Moje to trzecie spotkanie z twórczością Szweda i trzecie, które mnie zadowala – nie rozczarowuje choć bezgranicznie nie zachwyca. Wizja emocjonalnego post-rocka, którą prezentuje Christoffer Franzen jest dość klarowna i niezbyt wyszukana, ale ma swój niebywały urok – piękne rozbudowane melodie i epickie emocje przekładające się na dynamikę utworów.
Czytaj dalej

This Will Destroy You ‎– Another Language (Suicide Squeeze, 2014)


ThisWillDestroyYou_LPAmerykanie mają jedną z fajniejszych nazw, ale ich post-rock w 2014 nie zachwyca.

Formacja, którą poznałem w 2011 przy okazji dość udanej płyty „Tunnel Blanket” zniknęła mi na kilka lat i poza zeszłorocznym koncertem nie miałem z nią kontaktu. Do studyjnej płyty jakoś nie wracałem, ale w głowie pozostało pozytywne wrażenie połączone z tą ciekawą nazwą formacji.
Czytaj dalej

Hammock – Chasing After Shadows…Living With The Ghosts (Hammock Music, 2010)


Powolutku poruszam się wgłąb dyskografii tego niezwykłego zespołu (właściwie duetu) i po bardzo ambientowych krążkach (debiucie i nowej „Oblivion Hymns”) chwytam za płytę z 2010 roku w wersji „poprawionej brzmieniowo” i wydłużonej.
Do tej pory w pełni cieszyłem się „Departure Songs” z 2012, ale ta płyta trafia o jedno piętro wyżej w hierarchii mego uwielbienia dla Amerykanów.
Czytaj dalej

Amorphous Androgynous – The Cartel Remixes (Monstrous Bubble, 2014)


Oho, coś mi się zawieruszyła ta płyta, a nie powinna, i zamiast w kwietniu posłuchałem ją w sierpniu. Ale nie szkodzi… natomiast szkodzi, że posłuchałem w wersji cyfrowej zawężonej do 15 utworów, gdyż album wydany na podwójnym winylu zawiera 2 razy więcej doskonałej muzyki Dougansa i Cobaina znanych oczywiście jako The Future Sound Of London.

Psychodeliczne to-to jest jak najbradziej, nie inaczej, ale nie jest to psychodelia dla transowców. Przypomina mi się opluwanie płyty „Vaccine” The Younger Brothers przez po-goan… bo nie była psychodeliczna. A owszem była, tylko tak jak MGMT czy The Silent League, nawiązywała do psychodelii lat 60 (czyli czasów gdy hippisi wyjeżdżali na Goa) a także współczesnego indie-popu.
Czytaj dalej

The Sound Of Rescue – Forms (self-release, 2014)


TSOR-Forms cover artCzasem uda się trafić na właściwy ton. Ostatnim zachłyśnięciu się North Atlantic Drift czas na kolejne bardzo dobre odkrycie, choć mniej ambientowe. Na szczęście do klasycznego gitarowo-progresywnego post-rocka trójka braci z Baltimore ma jeszcze trochę dystansu, więc ich muzyka jest przepełniona syntezatorowymi pejzażami, które z kolei oparte są o wyraźnie bębniące gary i gitarowe ściany.

Czytaj dalej

Collapse Under The Empire – Sacrifice & Isolation (Finaltune, 2014)


a3311486757_10Spotkanie z tymi chłopakami, to zawsze jest przyjemność, a tym razem jest to także lekkie zaskoczenie.

Album post-rockowych Amerykanów zaczyna się bardzo elektronicznie, mechanicznie, do czasu aż nie wyłonią się smugi gitar a stopa zacznie pukać gęsto jak w upliftingowych momentach techno… a po eksplozji spadamy w ocean gitarowych, naturalnych, ciemno-pastelowych, poszarzałych i lekko rdzawych brzmień. Utwory nabierają epickiego charakteru niosąc opowieść o świece bez technologii.
Poniosło mnie w opisie?
Czytaj dalej