Moshic – The Sixth (Contrast, 2015)


moshic_the6Izraelski trance i techno jest inne od reszty świata, ale Moshic nie pasuje od izraelskich trendów.

Jak to jest z tym guru progressive? Mimo izraelskiego rodowodu nie pasuje do tego co produkuje się w lokalnych „fabrykach techno”, co więcej, to za nim w okresie ciemnych czasów progressive podążał świat. A dziś, gdy ostatni album „Masa” z 2012 jakoś nie podniósł ciśnienia?
Czytaj dalej

Sahar Z. & Guy Mantzur – Time (Lost & Found, 2014)


GuyMantzur_SaharZ_TimeProgresywne odrabianie pańszczyzny.

Izraelski progressive to, jak niektórzy wiedzą, dla mnie najlepsza forma impresji tej muzyki i mimo dekady z tymi dźwiękami wciąż przychylam się ku nowym produkcjom. O ile solowe produkcje Sahar Z. traktuję pobieżnie o tyle Guy Mantzura mam na celowniku (być może pamiętacie jego bardzo dobry krążek z 2013 „Moments” z rewelacyjnym „This is Mayehm” – grałem go w Drewutni dIY 001 – https://drewutniadd.wordpress.com/2014/06/15/drewutnia-diy-13-01-2014/).
Czytaj dalej

John Digweed & Nick Muir ft. John Twelve Hawks – The Traveler (Bedrock)


traveller„Ponoć ludzie nie czytają, a co książka to bestseller. Tę chyba będę musiał przeczytać.”

Spokojnie, nie zbłądziliście, to wciąż muzyczna Drewutnia, choć i o książkach S-F („Fundacjach”, „Diunach”, „Enderach”, „Światach Dysku” itp) mógłbym co jakiś czas podyskutować.
Skąd ten fantastyczno-naukowy wstęp? Jeśli się zastanawiacie to nie wiecie, że bogowie progressive i wodzowie Badrocka postanowili by ich autorski album był ilustracją do książki Johna Twelve Hawks „The Traveller” (sprawdzałem, polski nakład jest wyczerpany i jedynie jakieś poszczególne sztuki trzeciej części trylogii jeszcze można znaleźć na targach).
Czytaj dalej

Son Kite – Prisma (Iboga, 2014)


sonkite_prismaWróciła moda na Goa, wrócili i Son Kite… ale z progresywnym minimalem.”

Być może więcej słów poza tym wstępniakiem Wam nie potrzeba, ale ja czuję potrzebę rozwinięcia.
Cytując siebie:
[…] …duet nagrał materiał jako Son Kite lecz zremiksował jako Minilogue,…[…]

To chyba oczywiste spostrzeżenie, każdego kto czekał te 10 lat na muzykę po tym szyldem i jest lekko zaskoczony. Ale czy zaskoczony negatywnie?
Czytaj dalej

Cosmic Cowboys – Daemons EP (Save Us,2014)


cosmicc_deamonsO singlach już właściwie nie pisuję, ale o takim trzeba!

Włoskie duo długo kazało na siebie czekać, by pokazać nowy materiał i to taki, który nie wysuszy mi gęby.
Co prawda to tylko dwa kawałki, ale niezwykłe. Oba nawiązujące do postaci obcych z tego i nie z tego świata (nie, nie kosmitów).
Czytaj dalej

Gui Boratto – Abaporu (Kompakt, 2014)


guiboratoabaporuFormuła techno jest jak zombie – straszy i śmierdzi… jest tylko odwrotnie proporcjonalnie popularna.

Zacząłem zaczepnie tę notkę o czwartym albumie brazylijskiego producenta, ale nagrywający regularnie dla Kompaktu muzyk ma tak samo jak i wydawca już niewiele wspólnego z techno. I dobrze, bo nie lubię swądu trupa.
Czytaj dalej

Guy J – Esperanza (Bedrock, 2008)


Recenzja została napisana i ukazała się w nieistniejącym już serwisie clubber.pl w październiku 2008. Zamieszczam recenzję w oryginalnej, „nieremasterowanej” formie.

guyj_esperanzaIzraelska scena muzyczna w głównej mierze kojarzy się z hip-popem (Hadag Nahash)
full-on’owym transem (Infected Mushroom, Astral Projection), i oczywiście Moshic’em. Do tej plejady różnorodnych stylistycznie sław dołącza Guy Judah, który obok krajanów Guy Gerbera i Sholmi Abera wypycha techno na transowe oceany możliwości.

Czytaj dalej

Guy Gerber + Puff Daddy ‎– 11 11 (Rumors, 2014)


gerber_diddyTo wydawało się dla mnie zbytnim żartem by posłuchać od razu kiedy płyta pojawiła się u mnie pod koniec sierpnia, ale tak się złożyło, że Gui Boratto pochwalił się swoim nowym krążkiem (właśnie słucham go drugi raz), więc i Guy’owi nie mogłem odpuścić (szczególnie bo przecież zawsze wolałem Izraelczyka od Brazylijczyka).

Jednak co mnie powstrzymywało, jak nie trudno zgadnąć, to drugie nazwisko, którym jest firmowany krążek (no i szybki skip po kawałkach też jakoś nie wypadł obiecująco)… ale w całości to zupełnie inna płyta. Do tego bardzo, ale to bardzo dobra.
Czytaj dalej

Balance 026 mixed by Hernan Cattaneo 2CD (Balance Music, 2014)


Stało się dla mnie coś niezwykłego… DJ-ską kompilację posłuchałem dwukrotnie dzień po dniu. Tak, to dla mnie niebywałe, bo ogólnie uważam powracanie do tego typu wydawnictw w krótkim odstępie czasu za marnotrawstwo czasu. To tak jakby oglądać drugi raz ten sam odcinek serialu na drugi dzień.
 
Moja fascynacja tyczy się tylko CD1, bo druga płyta jest już bardziej tradycyjna dla Argentyńczyka, z muzyką zorientowaną na klub, oczywiście skrywaną w specyficznej, nostalgicznej chmurze, którą roztacza wokół siebie Cattaneo. Ale selekcja kawałków z pierwszego dysku, sposób ich połączenia i atmosfera jaką tworzą to coś co i trzeci raz mógłbym posłuchać.
 
Czytaj dalej