Hearts Of Black Science – Signal (Progress Productions, 2015)


hobs-signalPragnienia, myśli, wspomnienia i emocje prawdziwe.

Są tacy wykonawcy, do których mam pewność, że jeśli nawet zdarzy im się słabszy materiał to za jakiś czas wydadzą coś ku pokrzepieniu serc. Szwedzki duet co prawda nie gra muzyki optymistycznej, ale jest jak najbardziej „do serca przyłóż”, tego krwawiącego.

Czytaj dalej

Reklamy

[BOCZNICA] 93MillionMilesFromTheSun – Fall Into Nothing (White Light, 2015)


93mmfts_fallintonothingTak, już wiem, że bardzo lubicie Ride. Słyszałem wcześniej…

O rany, jak ja ich uwielbiam, choć właściwie tylko za jeden album.
Drugą płytą z 2011 roku „Northern Sky” wspięli się na mój osobisty szczyt neo-gazeowych zespołów i z tą płytą tam pozostają mimo nieco słabszej „Toward The Light” (2012) i wydanej w maju tego roku „Fall Into Nothing”.
Czytaj dalej

[BOCZNICA] Teenage Wrist – Dazed (Pale Wave, 2015)


teenage_wrist-dazedCzasem warto cofnąć się o dwie dekady i powspominać.

Zakładam, że projekt Teenage Wrist jest jedynie sporadycznym spotkaniem dwóch muzyków – Kamtin Mohager, filar indietronikowo-rockowego The Chain Gang Of 1974 oraz Marshall Gallagher (Swing Hero). O ile pierwszą z nazw bardzo lubię i dostarcza mi niesłabnącej rozrywki, o tyle wiedzę o drugim z muzyków musiałem sobie uzupełnić by prawidłowo odebrać to co chłopaki nagrali pod wspólną nazwą.
Czytaj dalej

Shana Falana – Set Your Lightning Fire Free (Team Love Records, 2015)


shanafalana_setcoverShana Falana, z tobą to by i włóczyć się do rana…”

Uprzedzam, to muzyka bez elektroniki, więc dlatego wrzucam ten album jako [TESTER]… bo to gitary, którymi można się otumanić.
Jeśli Lana Del Rey wywołuje u Was (jak u mnie) konwulsje wymiotne, to wielce prawdopodobne jest, że Shana Falana będzie remedium na tak wypromowaną studnię nudy.

Debiutancki album to przede wszystkim dream pop, ale podany w sposób psychodeliczny, ozdobiony dronowym akcentami, shoegazową wonią i nawiązujący, w moim odczuciu, muzycznie do Lush, Throwing Muses a wokalnie chwilami do Sinead O’Connor z pierwszej płyty i nowo-falowej Siouxsie & The Banshees.

Gitary nie rzężą, ale też nie podtapiają reverbami, są rozciągnięte jak Mur Chiński. Brudne bębny raz głaszczą a innym razem walą po łbie. Jest melodyjnie, ale nie przebojowo. Tu nie ma słodkiego smędzenia, bo nie jest to płyta by się podobała dzieciakom. Bierzesz ją, jak kiedyś Sonic Youth, albo odpuszczasz… ja od kilku dni słucham na okrągło!

ps.

Słów napisałem nieco więcej, stąd i zmiana kategorii. Tej płycie się należy.

 

 

http://www.amazon.com/Set-Your-Lightning-Fire-Free/dp/B00V0TWYJU/

http://www.deezer.com/album/9934952
https://itunes.apple.com/us/album/set-your-lightning-fire-free/id978940266
https://www.facebook.com/ShanaFalanaNY/

Robin Guthrie and Mark Gardener – Universal Road (Soleil Apres Minuit, 2015)


RG_MG-Universal-RoadTakim kolaboracjom to tylko przyklaskiwać i słuchać z…

Niezorientowani niech notują:
Robin Guthrie – filar muzyczny i brzmieniowy Cocteau Twins. To dzięki niemu gitary brzmiały (i brzmią) tak a nie inaczej.
Mark Gardener – niezwykły głos shoegazowej legendy Ride, która w 2015 przyjeżdża po koncertowej reaktywacji na katowicki Off Festiwal.
Czytaj dalej

A Place To Bury Strangers – Transfixiation (Dead Oceans, 2015)


APlaceToBuryStrangers-TransfixiationJazgot dawno nie był mi tak miły.

Nowojorska ekipa straciła jakiś czas temu przychylność moich uszu igrając ze zbyt alternatywnie rockową stylistyką. Na szczęście nowy album z początku 2015 przywraca wiarę, że takim hałasem można leczyć a jednocześnie kruszyć plomby.
Czytaj dalej

bvdub – Tanto (Quietus recordings, 2014)


bvdubtanto„Im więcej go słucham, tym bardziej doceniam.”

Nie wiem o co chodzi, ale to dość niezwykłe by w jednym roku nagrać trzy albumy a każdy kolejny jest lepszy od poprzedniego w sposób rekurencyjny; każdy podobny do siebie, ale dodający kolejne warstwy emocji i eksplorujący nieco inne muzyczne egzystencje.
Czytaj dalej

I Break Horses ‎– Chiaroscuro (Bella Union, 2014)


Poprzedni album Szwedów nie szczególnie zapadł mi w pamięć, więc odłożyłem tę płytę jakoś na wiosnę i tak sobie leżała… aż po nią sięgnąłem w ramach remanentu, zupełnie przypadkiem.
I słucham jej ostatnio często, no przynajmniej w ciągu dwóch tygodni z 5 razy, a to u mnie dużo.
Czytaj dalej

Drewutnia dIY 02.06.2014


DdD_dIY201406
Kolejna audycja zdarza się na granicy światów i miesięcy, przez co opatrzona jest podwójną numeracją (DdIY 05/06), jak przy poprzednim wydaniu (DdIY 03/04). Długość jednak pozostaje tradycyjna, ok 1h30min. gdyż w maju była wsparta bonusem dźwiękowym nazwanym ‚Suplement Drewutni’ – selekcją bardziej klubowo zorientowanych utworów bez słownego komentarza.
Czytaj dalej