Phoria – Volition (X Novo, 2016)


phoria-volition-1Po jednym singlu wiedziałem, że warto czekać na godzinę z nimi.

Phoria dał(a) mi się poznać przypadkiem, jak to często mi się zdarza, bo mi, poza nielicznymi przypadkami, mało kto poleca nowych wykonawców. Zazwyczaj sam ich znajduję – ja jestem ten od polecania, taka misja 😉 Choć przyznaję, nie zawsze moje ‚odkrycia’ są oryginalne lub trafiają w szerszy ‚techno-gust’. Mam nadzieję, że pokolenie nowego Brighton spodoba się odbiorcom moderatopodobnych rozwiązań, które spinam dla władnej wygody klamrą emotronika.

Czytaj dalej

Reklamy

Beacon -Escapements (Ghostly International, 2016)


beacon-escapements

Pierwsza płyta pozwalała na dobry sen, przy drugiej bujanie w fotelu nigdy nie było tak relaksujące.

Był czerwiec 2013; napadli na mnie uderzając wrażliwością, głębią i smutkiem okładając do tego delikatnymi pyknięciami garage’owych rytmów. Do dziś gdy ich słyszę jestem lekko skołowany. I prawdopodobnie przez „szwedzki syndrom”, drugi album, który premierę miał dziś (5.02.2016), był pierwszym, po który sięgnąłem zaraz po śniadaniu. I nic nie zwróciłem!

Czytaj dalej

[TESTER] Son Lux – Lanterns Wicks EP (Joyful Noise, 2015)


SON_LUX_Lanterns-WicksWyprawa przez gąszcz dźwięków niemożliwych do sklasyfikowania.

Son Lux to projekt, który umyka klasyfikacjom jak ninja ciosów. Po wydanej w 2013 absolutnie rewelacyjnej płycie „Lanterns” (tak, dotarła do mnie w 2014 stąd nie załapała się do zestawienia 2013 Top20) amerykanus pokazał kilku osobom (bo to EP-ka w nakładzie bardzo limitowanym) 4 dema utworów z owego albumu. Utwory zamieścił w tzw. fazie rozwojowej pod innymi niż na płycie tytułami momentami ze zmienionym tekst, ale niesamowity klimat już jest… ślad EP-ki w necie też.
Czytaj dalej

Submotion Orchestra – Alium (Counter / Ninja Tune, 2014)


so_aliumPowinienem chyba częściej sprawdzać produkcje związane z Ninja Tune, bo tam dzieją się rzeczy niezwykłe.

Kolektyw z Leeds jakoś przez dwie pierwsze płyty nie robił na mnie większego wrażenia; sprawdziłem czy coś się nie zmieniło słuchając ich ponownie. Lecz wraz z trzecim krążkiem rozbudowali moją świadomość muzyczną pokazując, że choć muzyka już nie ewouluje to potrafi w bardzo pozytywny sposób wariować.
Czytaj dalej

Tosca – Outta Here (!K7, 2014)


tosca_-_outta_hereJak tu nie ulec pokusie, posłuchać i się mało nie po….

Jak się nie mylę ten album słuchałem pod koniec października, może na przełomie… nie jest to ważne, bo po pierwszym przesłuchaniu byłem tak zdruzgotany, że walnąłem go w najciemniejszy kąt foldera by tam zalegał… do dziś.
Czytaj dalej

The Asteroids Galaxy Tour ‎– Bring Us Together (2014)


asteroidgalaxytour2014Pop przy którym podróżuje się do innych galaktyk, po rozszerzeniu świadomości.

Duńską formację obserwuję od 2008, kiedy to poznałem EP-kę „The GOlden Age” i od tamtej pory nie mam z nimi probkemu, mimo, że przechodzą metamorfozy jak Morcheeba. Ale to gustowne zmiany, i mimo, że odchodżące od tzw trip-hopu w stronę bardziej popową to wciąż ta muzyka jest interesująca i pozytywnie zaskakująca.
Czytaj dalej

Red Snapper – Hyena (Lo Recordings, 2014)


The Aloof i w konsekwencji także Red Snapper (zainicjowane przez Richarda Thaira) to formacje, które mają swoje miejsce w moim sercu i choć ten pierwszy skład milczy od 15 lat to ten drugi już drugi raz w tej dekadzie wydaje pełny, długi materiał.
Ale niestety tyle z tego zadowolenia. „Hyena” nie trafia w moje gusta, bo jest zbyt retro-sentymentalna w powtarzalny sposób. Nie wnosi nic nowego do formuły, która w nowym dziesięcioleciu mogła by ulec zmianie.
Czytaj dalej

Banks – Goddess (Deluxe edition) (Harvest, Universal Music, 2014)


banks_goddessMoje decyzje są czasem dziwne, w sensie wyboru repertuaru, przesiewów itp/d. Ten album kiedy trafił do mnie jakieś dwa tyg. temu dostał „bana”, trafił do kosza… ale właśnie pojawiła się wersja „deluxe” poszerzona o 4 kawałki, więc z jakiegoś impulsu poskipowałem raz jeszcze. Może to wina pory, ale poczułem potrzebę przesłuchania całości bo coś mnie tam zaintrygowało.

I wcale nie żałuję. Choć nie jest to jakiś szczególnie ważny album, ale w klasie nowego białego R’n’B zmieszanego z trip-hopem i innymi wpływami elektroniki jest całkiem udany. Na pewno wart poznania, jeśli w ogóle trawicie taką opartą na melancholijnych wokalach i wolno pukających rytmach konwencję.
Czytaj dalej