Eat Static – Dead Planet / Human Upgrade (Mesmobeat, 2015)


eatstatic_deadplanetNie ma żartów z tą inwazją!

Siedem lat przerwy to dość sporo, ale wreszcie jest i można na nowe wydawnictwo kultowego ufologa rzucić się z zaciekawieniem.

I tak też się stało, rzuciłem się pod koniec lipca jednak ze spisaniem wrażeń zwlekałem. Trochę przez sierpień w rozjazdach, liczyłem także nieco, że reca pójdzie do pisma, a poniekąd przez samą zawartość wydawnictwa.
Czytaj dalej

Reklamy

Invisible Reality – Little Pieces Of Happiness EP (Audioload, 2015)


invreality_pieceTrzy kawałki, a tyle szczęścia!

Dwaj transowi muzycy pochodzący z Azerbejdżanu i Białorusi, a mieszkający w Izraelu (właściwie od dziecka) nie raz już mnie zaskoczyli pozytywnie. I choć ich ostatnie produkcje nie wypadały jakoś wstrząsająco, to i tak były na wysokim, wyróżniającym się poziomie. Do teraz.
Czytaj dalej

Electit – Travel Of Peace (Parabola Music, 2015)


pao1cd012_bJak Francja to musi być elegancja!

Francuski producent znany z szyldu Sychovibes (Ovnimoon) zrobił nie lada niespodziankę sowim drugim albumem jako Electit. Po wydanym w 2013 debiutanckim, chwilami zbyt uproszczonym krążku i średnio ciekawych EP-kach zaproponował rozwinięcie konwencji lekkiego, melodyjnego transu. Idealna muzyka za dnia, gdy zamiast dołować i zagrzebywać głowę w piasek chce się skakać i wyć absolutnie nie do księżyca.
Czytaj dalej

[TESTER] KoxBox – Scanner (Zero One Music, 2015)


koxbox_scannerMrówki chodzą po ciele… Co? Jesteś psychiczny!

Pozycja obowiązkowa dla każdego psy-chicznego fana transu. Ostatni album Frank-E wyprodukował pod tym szyldem w 2006 roku, choć w 2014 ukazał się album „Hidden Pathways” firmowany jaki Frankie & Illington. Lecz od 2006 jako KoxBox pojawiło się ledwo kilka numerów.
Nowy album zmiata, choć nie jest to muzyka dla progresowców. Wymaga nieco bardziej podzielnej uwagi. Należy wnikać w detale.
Czytaj dalej

Ovnimoon – Holistic (Ovnimoon, 2015)


ovnimoon_holistic„Dużo, dużo, wszystkiego za dużo.”

Hectorowi energii i zapału odmówić nie można. Z uporem maniaka rok w rok wydaje album jako Ovnimoon, a do tego czasem pyka sobie na boku bardziej rozrywkowy 3 Access and You lub podtapia ambientem OM. Do tego prowadzeni wytwórnię, wydaje single, gra jako DJ i live act…
Słowem, zarobiony to on jest. A jak to się odbija na jakości muzyki?
Czytaj dalej

Ovnimoon & Rigel – Omnipresent Technology (Ovnimoon, 2014)


Są płyty, które słuchamy ze względu na sympatię czy szacunek do twórcy. Są wśród nich takie, że po wysłuchaniu chcielibyśmy mieć możliwość spotkania artysty i strzelenia mu z liścia z w twarz… to jedna z takich płyt… tyle, że musiałbym się udać i do Chile i do …hm gdzieś do najjaśniejszej gwiazdy na Drodze Mlecznej.

Wspólna praca Ovnimoona i Rigela to w zasadzie renesans goa utrzymany w nowoczesnym progresywnym klimacie, ale z full-onowy podjazdami i brzmieniem chilijskiego guru. Świetnie wyprodukowane traki z mocnymi, skondensowanymi basami i wiodącymi arpeggiami… 70 minut lotu po gwiazdach, których nie chciałem oglądać. Czytaj dalej

LunaRave – Do You Know Who You Are? (Hadra, 2014)


Złe mięso, wściekłe gacie, szerszenie i buszujące pod podłogą gryzonie. Ostatnio zauważam u siebie pewne zmęczenie progresyfkami i chętniej zawieszam ucho na nieco bardziej zwariowanych dźwiękach. Oczywiście do „ruskiej wścieklizny” francuzowi daleko, tak jak i mi a jego muzykę nie bardzo da się włożyć do worka z diabełkami, ale być może ten francuski czynnik sprawił, że niewinnie rozpoczynający się krążek z numeru na numer stawał się coraz bardziej dziki, jednocześnie porywający a przez to co raz bardziej mi się podobał.
Czytaj dalej

Faxi Nadu – The Way Back (Pure Chord, 2014)


W kwietniowej Drewutni dIY https://drewutniadd.wordpress.com/2014/06/15/drewutnia-diy-14-04-2014/ zagrałem kawałek zamykający ten krążek, ale minęły trzy miesiące zanim posłuchałem płyty w całości! Zdarza się w tym zalewie muzyki. Poza tym do produkcji Faxa Nadu nie mam jakiegoś szczególnego, emocjonalnego nastawienia i przyjmuję je na chłodno… zresztą takie są – wysuszone, nieco lodowate, odhumanizowane, jak nie z gorącego Izraela.
Czytaj dalej